Naruszenie nietykalności cielesnej

Naruszenie nietykalności cielesnej jest przestępstwem uregulowanym w art. 217 Kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem, kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Czyny polegające na naruszeniu nietykalności cielesnej w istocie bowiem nie odpowiadają potocznemu pojęciu uszkodzenia ciała, rozumianego zwykle jako fizyczne oddziaływanie na organizm ludzki. Nie powodują znaczących zmian anatomicznych lub fizjologicznych, a materializują głównie zamiar sprawcy w postaci poniżenia godności ludzkiej, choć przez fizyczne oddziaływanie na ciało człowieka. W tym kontekście Sąd Najwyższy przyjął, że przepis chroni nietykalność osobistą przed agresywnymi działaniami mającymi postać czynnej zniewagi (zob. wyrok SN (7) z 28.12.1979 r., V KRN 277/79, OSNPG 1980/7, poz. 93). Przepis ten niejako dopełnia inne normy chroniące człowieka zawarte w rozdziale XIX Kodeksu karnego, przesądzając o kompleksowej ochronie przed wszelkimi zamachami na jego ciało.
W tym kontekście Sąd Najwyższy stwierdził, że art. 217 kk chroni nietykalność osobistą przed agresywnymi działaniami mającymi postać czynnej zniewagi. Istotą tego przestępstwa jest zatem zachowanie demonstrujące nieposzanowanie godności drugiego człowieka. Godność człowieka należy do katalogu dóbr osobistych. Chodzi tu o wolność od fizycznych oddziaływań na ciało ludzkie oraz wolność od niepożądanych doznań (por. M. Mozgawa, kom. do art. 217 k.k. [w:] Kodeks karny. Praktyczny…, red. M. Mozgawa, LEX 2018). To jest w zasadzie przedmiot ochrony z art. 217 k.k.

Ustawodawca wprowadził otwarty katalog form naruszenia nietykalności cielesnej, jedynie przykładowo wyliczając uderzanie człowieka, przez co w znamionach przepisu mieszczą się wszystkie zachowania podjęte w wymiarze fizycznym, a realizujące skutek w postaci naruszenia nietykalności cielesnej. Będzie to więc także np. oblanie kogoś cieczą, fekaliami, ukłucie szpilką, kopnięcie, szarpnięcie, oplucie, targanie za włosy, obcięcie lub wyrwanie włosów, wklejanie gumy do żucia do włosów itp.

Naruszenie nietykalności cielesnej musi mieć wymiar fizyczny, przy czym nie musi łączyć się z zadaniem bólu czy też powstaniem śladów na ciele. Nie jest tu bowiem tyle istotne narażenie zdrowia pokrzywdzonego, ile naruszenie jego godności. W pojęciu naruszenia nietykalności cielesnej mieszczą się jednak przemijające dolegliwości bólowe oraz niewielkie następstwa fizyczne, np. otarcia, siniaki, zadrapania czy inne tego typu drobne urazy. Jeśli działanie sprawcy nie jest jednak skierowane wyłącznie przeciw godności i przekracza powyżej scharakteryzowane naruszenie nietykalności cielesnej, należy wówczas rozważyć kumulatywną kwalifikację prawną z przepisami penalizującymi przestępstwa przeciwko zdrowiu, w szczególności w zakresie lekkiego, średniego i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 156, 157 k.k.).

W obecnym stanie normatywnym zakazane jest fizyczne karcenie małoletnich w ramach procesu wychowawczego, o czym stanowi wprost art. 96[1] k.r.o. Rodzic może ponosić względem dziecka odpowiedzialność z art. 217 k.k. Orzekając o naruszeniu nietykalności cielesnej w przypadku rodzica w stosunku do dziecka, należy zwrócić jednak szczególną uwagę na stopień społecznej szkodliwości czynu. Co więcej, intymność relacji rodzinnych powoduje, że wszelkie decyzje o pociągnięciu rodziców/opiekunów do odpowiedzialności karnej powinny być podejmowane z dużą ostrożnością (zob. R.G. Hałas, S. Hypś, Karcenie małoletnich w perspektywie prawnomiędzynarodowej i prawnoporównawczej [w:] Prawne aspekty karcenia małoletnich, red. F. Ciepły, Warszawa 2011, s. 59–60).

Za naruszenie nietykalności cielesnej sprawcy grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. W art. 217 § 2 kk przewidziany został szczególny przypadek wskazujący na możliwość odstąpienia od wymierzenia kary.

Podstawą jego zastosowania jest wyzywające zachowanie pokrzywdzonego albo odpowiedź z jego strony w postaci naruszenia nietykalności cielesnej. Możliwość odstąpienia od kary w tym przypadku ma charakter fakultatywny, zatem jego zastosowanie zależy wyłącznie od oceny danego przypadku przez sąd.

Ściganie występku naruszenia nietykalności cielesnej odbywa się z oskarżenia prywatnego (art. 217 § 3 kk).

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Czytaj więcej

Cofnięty licznik w samochodzie – co z tym fantem zrobić?

Kupujący pojazd, w sytuacji gdy został oszukany na ‚cofnięty’ licznik przebiegu pojazdu, może nie tylko składać reklamacje i kierować swe roszczenia na płaszczyźnie cywilnoprawnej. Istnieje również możliwość złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.

Przepis art. 306a Kodeksu karnego ma następujące brzmienie:
§1. Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§2.Tej samej karze podlega, kto zleca innej osobie wykonanie czynu, o którym mowa w § 1.
§3.W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu określonego w § 1 lub 2, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Z dniem 25.05.2019 r. na mocy art. 2 pkt 2 ustawy z 15.03.2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy, Kodeks karny dodano art. 306a k.k. Przepisy te wprowadziły nowe typy przestępstw. Pierwsze z nich polega na zmianie wskazania drogomierza pojazdu mechanicznego (art. 306a § 1 k.k.) lub ingerencji w prawidłowość jego pomiaru (art. 306a § 1 k.k.). Odrębnym przestępstwem jest zlecenie innej osobie wykonania dowolnego z czynów z art. 306a § 1 k.k. (art. 306a § 2 k.k.). Wszystkie przestępstwa mają także swój typ uprzywilejowany w postaci tzw. wypadku mniejszej wagi (art. 306a § 3 k.k.).

Od 1 stycznia 2020 r. Policja ma obowiązek sprawdzać stan drogomierza (licznika) i wpisywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów.

Przedmiotem czynności wykonawczych czynu z art. 306a § 1 k.k. jest wspomniany wyżej drogomierz. Popularnie zwany licznikiem przebiegu. Jest to fabrycznie zamontowane urządzenie, służące do pomiaru odległości pokonanej przez pojazd mechaniczny. Drogomierz może mieć formę analogową (mechaniczną) lub elektroniczną (najczęściej). Definicja zawarta jest w art. 80a ust. 2 pkt 3 lit. c Prawa o ruchu drogowym.

Zmiana pomiaru drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingerencja w prawidłowość jego pomiaru jest przestępstwem.

Sprawca może zostać skazany na karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jednak w sytuacji wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

O wypadku mniejszej wagi decydować będą przede wszystkim dwie okoliczności: skala ingerencji w pomiary drogomierza oraz rzeczywista wartość rynkowa pojazdu z dnia czynu. W sytuacji, w której ustalenie skali zmiany pomiaru lub skali zakłócenia pomiaru będzie niemożliwe, kluczową okolicznością będzie tu wartość rynkowa pojazdu. Niska wartość rynkowa pojazdu oznacza, że dokonana zmiana wskazań drogomierza nie mogła istotnie zmienić potencjalnej wartości pojazdu.

Przedmiotem ochrony jest prawidłowy obrót pojazdami mechanicznymi.

Każdy z czynów opisanych w art. 306a k.k. wymaga umyślności z zamiarem bezpośrednim. Dlatego wątpliwość nasuwa sposób karania – czy faktycznie powinna być to kara kryminalna czy wystarczającym byłby mandat administracyjny. Ale to już osobna kwestia.

Wskazówka: Dla uniknięcia ewentualnej odpowiedzialności karnej, w sytuacji zbycia pojazdu, ważne jest by w treści umowy była zwarta informacji o stanie licznika.

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Obraz Tobias Heine z Pixabay

Czytaj więcej

Dyskryminacja osób w Polsce ze względu na wyznawaną religię i światopogląd – analiza na kanwie sprawy zwolnienia pracownika krakowskiej IKEA.

Dyskryminacja ze względu na religię lub wyznanie występuje, gdy określona osoba z powodu swojej religii lub wyznania traktowana jest gorzej niż inna osoba w analogicznej sytuacji lub gdy iluzorycznie obiektywny przepis czy obyczaj mogą powodować uczucie dyskomfortu poprzez postawienie w wyjątkowo niepochlebnej sytuacji osoby o innej religii czy wyznania niż osoba wyrażająca obelgę. Ponadto, z dyskryminacją ze względu na religię lub wyznanie można się spotkać wówczas, gdy bliżej niemile widziane poczynania mają na celu naruszenie ludzkiej godności poprzez wywołanie upokarzającej sytuacji. Wyjątkowo, gdy przepis, kryterium lub obyczaj są obiektywnie uzasadnione usprawiedliwionym celem, a środki o charakterze dyskryminującym mają służyć osiągnięciu tego celu, wówczas można je zastosować, o ile są odpowiednie i konieczne.

Sytuacja, w której pracownik danej firmy (w tej sytuacji IKEA) powołując się na uzewnętrzniane przez siebie wartości wyraża swoje stanowisko w danej sprawie będącą polityką i działaniem firmy stanowi jasny wyraz wolności słowa, gdyż zgodnie z konstytucyjnymi wartościami każdy ma da do tego prawo.

Co istotne, na dyskryminację narażeni są przede wszystkim przedstawiciele mniejszości religijnych, których dotyczą najbardziej utrwalone społecznie stereotypy. Tak też jest w przypadku grupy społecznej legitymującej się jako LGBT. Stanowią mniejszość i chcą czuć przynależność do określonego i bliskiego ich wartościom środowiska. Można domniemywać, iż IKEA, w zamierzeniu miała promocję równości wszystkich ludzi, preferowanych wartości potencjalnych klientów, a także swoich pracowników, stąd w mojej opinii nie można zarzucić, iż wypuszczenie na rynek własnego produktu charakterystycznego dla wartość wspomnianej grupy społecznej, wiązało się z narzuceniem własnej ideologii. Wszelkie działania, w zakresie pozyskania nowych klientów, ale również utrzymania stałych kontrahentów, nastawione są na promocję własnego produktu poprzez poszanowanie i brak dyskryminacji kogokolwiek, dlatego też jakakolwiek działalność po stronie tak dużych firm jak IKEA musi proklamować wyjątkowo bardzo uniwersalne wartości, czyli nie urażające żadnej z grup społecznych czy wyznaniowych.

Ponadto, w obecnym stanie prawnym regulującym stosunki pracownicze w Polsce, ale również w Europie, przyjęte zostały stosowne akty prawne zabraniające nierównego traktowania pracowników. Sądzę, iż żaden zakład pracy nie mógłby prawidłowo funkcjonować, a nawet naraziłby się na sankcje, gdyby nie spełniał tak elementarnego warunku, jak zachowanie tolerancji wobec wyrażanych przez pracowników wartości. Z tego też powodu, nastawionego na obawę zagrożenia ryzykiem zjawiska homofonicznego wizyta PIP w IKEI była racjonalnym zabiegiem pozwalającym wyeliminować mowę nienawiści. Dlatego też tak ważna jest świadomość co do zakresu przysługujących zatrudnionemu uprawnień i obowiązków pracodawcy.

Co więcej, dyskryminacji w zatrudnieniu sprzyjają również także takie zjawiska jak rosnąca w społeczeństwie polaryzacja opinii, mowa nienawiści, czy krzywdzące uogólnienia. Uważam, iż brak wiedzy pracownika Ikei, o wartościach kierującymi ludzi o odmiennej orientacji czy wyznaniach niż on sam, poprzez wyjątkowo agresywne ostatnimi czasy wyrażanie się na temat osób z grona LGBT sprawił, iż wywołało to w nim mnóstwo negatywnych emocji wynikających ze zwykłego niezrozumienia stanowiska drugiej strony.

W mojej ocenie takie działania nie funkcjonują wbrew wartościom wyznawanym przez pracowników zatrudnionych w ich przedsiębiorstwie, gdyż XXIw. jest czasem wielu społecznych przemian, które powinny zmierzać w stronę stabilizacji poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie, a nie polaryzacji przekonań tylko jednej grupy społecznej.

Mając powyższe na uwadze uważam, iż wiele lat praktyki w znaczący sposób pozwoliło w Polsce wyeliminować zjawisko dyskryminacji. Wprowadzono mnóstwo pomyślnych zmian w polskim prawie, ratyfikowano wiele traktatów, przeprowadzono spotkania obywatelskie, które uświadomiły nasze społeczeństwo poszerzając perspektywy w stronę sprawiedliwego świata, w którym szanuje się godność ludzką oraz różnorodność kulturową, wyznania czy religijną.

Natomiast ostatnimi czasy, mam wrażenie, iż zderzam się z przykrą rzeczywistością, w której powrót mają zjawiska homofobiczne pod przykrywką wartości religii chrześcijańskiej, tłumaczone możliwością wyrażania własnych poglądów. Ale czy nie powinno to działać w dwie strony?

Sądzę, że każdy powinien mieć prawo do szczęścia, do którego zalicza się również możliwość wyrażania własnych poglądów, jednak w taki sposób, aby w żadnym wypadku nie były krzywdzące dla innych osób.

 

Asystentka Kancelarii

Monika Mielnik

kancealaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Ustalenie ojcostwa – jak to zrobić?

Jeżeli nie zachodzi domniemanie, że ojcem dziecka jest mąż jego matki albo gdy domniemanie takie zostało obalone, ustalenie ojcostwa może nastąpić albo przez uznanie ojcostwa w Urzędzie Stanu Cywilnego albo na mocy orzeczenia sądu.

Domniemanie nie zachodzi w sytuacji, gdy matka jest niezamężna. Wówczas wyłączone jest domniemanie ojcostwa męża matki (art. 62 § 1 k.r.o.). Ustalenie ojcostwa może także nastąpić po tym, jak ojcostwo męża matki lub innego mężczyzny zostanie zaprzeczone.

Ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko urodziło się w małżeństwie, może nastąpić dopiero po uprawomocnieniu się wyroku o zaprzeczeniu ojcostwa (por. wyrok SN z dnia 24 maja 1966 r., III CR 91/66, LEX nr 490).

Powództwo o ustalenie pochodzenia dziecka i związane z tym roszczenia wytoczyć można według miejsca zamieszkania osoby uprawnionej. Ponadto powództwo można wytoczyć według przepisów art. 27–28 k.p.c.

Z takim powództwem może wystąpić:
– dziecko
– matka dziecka
– domniemany ojciec dziecka

Przy postępowaniu o ustalenie ojcostwa można domagać się również innych żądań tzw. roszczeń z tym związanych a co za tym idzie między innymi:

– nadania dziecku nazwiska

– ustalenia zakresu władzy rodzicielskiej rodziców dziecka
Sąd w wyroku ustalającym pochodzenie dziecka może orzec o zawieszeniu, pozbawieniu lub ograniczeniu władzy rodzicielskiej, jeżeli istnieją przesłanki z art. 107 oraz 109-111 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

– zasądzenia alimentów na rzecz dziecka
Z ustaleniem ojcostwa można żądać świadczeń alimentacyjnych zgodnie z art. 143 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeżeli ojcostwo mężczyzny, który nie jest mężem matki, nie zostało ustalone, zarówno dziecko, jak i matka mogą dochodzić roszczeń majątkowych związanych z ojcostwem tylko jednocześnie z dochodzeniem ustalenia ojcostwa. Wysokość alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 16 maja 1975 r., sygn. akt III CRN 48/75, w którym wskazano, iż zakres obowiązku alimentacyjnego może i powinien być większy od wynikającego z faktycznych zarobków i dochodów zobowiązanego, jeśli przy pełnym i właściwym wykorzystaniu jego sił i umiejętności zarobki i dochody byłyby większe, a istniejące warunki społeczno-gospodarcze i ważne przyczyny takiemu wykorzystaniu nie stoją na przeszkodzie.

– zwrotu poniesionych kosztów związanych z ciążą i porodem
Podstawę roszczenia stanowi art. 141 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Pozwala on na dochodzenie zwrotu wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z ważnych powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez czas dłuższy niż trzy miesiące. W związku z tym, jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła inne konieczne wydatki może żądać, ażeby ojciec pokrył odpowiednią część tych wydatków. Przez wydatki związane z ciążą i porodem rozumie się wydatki, które w sposób bezpośredni wiążą się z ciążą i porodem (np. nabycie dla dziecka wyprawki lub wózka), natomiast, co do innych koniecznych wydatków albo szczególnych strat majątkowych chodzi o wydatki, które wiążą się z tymi zdarzeniami pośrednio (np. koszty dodatkowego odżywiania matki lub specjalnych leków dla niej w razie wystąpienia komplikacji związanych z ciążą lub porodem).

Obowiązek alimentacyjny ojca na rzecz małoletniego dziecka nie wygasa ani z chwilą ograniczenia, ani też z chwilą pozbawienia praw rodzicielskich. To samo tyczy się prawa do osobistej styczności ojca z dzieckiem, przy czym w sprawie o ustalenie ojcostwa nie ma możliwości dochodzenia regulacji kontaktów.

W sytuacji, kiedy dziecko urodziło się nieżywe wówczas zgodnie z art. 143 zd. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego matka takiego dziecka może dochodzić przysługujących jej roszczeń majątkowych związanych z ojcostwem bez jednoczesnego dochodzenia ustalenia ojcostwa. W takim wypadku żądanie pozwu obejmuje wyłącznie roszczenia przewidziane w art. 141 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego a tj. wydatki związane z ciążą i porodem oraz koszty trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu, przesłanką zaś żądania jest twierdzenie, że pozwany mężczyzna jest ojcem dziecka, które urodziło się nieżywe.

Pozew powinien spełniać warunki ogólne dla pisma procesowego (art. 126 k.p.c.) oraz wymagania przewidziane dla pozwu (art. 187 k.p.c.). Powód powinien w uzasadnieniu pozwu wskazać na okoliczności, które wskazują, że jest ojcem dziecka oraz powołać dowody na ich poparcie.

W myśl art. 96 ust. 1 pkt 1 u.k.s.c. strona dochodząca ustalenia ojcostwa nie ma obowiązku uiszczenia kosztów sądowych, a zatem nie jest obowiązana do wniesienia opłaty od pozwu w takiej sprawie. Nie oznacza to jednak, że pozwany w sprawie o ustalenie ojcostwa nie ma obowiązku poniesienia opłaty od pozwu w razie uwzględnienia powództwa (art. 113 ust. 1 u.k.s.c.) i od wniesionych przez niego, podlegających opłacie, innych pism w tej sprawie, m.in. od skargi kasacyjnej (art. 18 ust. 2 u.k.s.c.). Zob. także postanowienie z dnia 12 października 2007 r., V CZ 92/07, OSNC 2008, nr 12, poz. 143.

Ustalenie ojcostwa wiąże się z szeregiem konsekwencji – osoba, która zostanie uznana za ojca dziecka będzie musiała ponosić koszty jego utrzymania. Zostanie ona również wpisana do aktu stanu cywilnego dziecka jako rodzic.

W sprawie o ustalenie ojcostwa nie można podjąć ugody. Jeśli nawet pozwany przyzna, że jest ojcem dziecka, Sąd będzie weryfikował tę okoliczność. Sąd może przesłuchać świadków lub nakazać przeprowadzenie dowodu z badań DNA. Badanie DNA coraz częściej zastępuje dowód z grupowego badania krwi (art. 305 k.p.c.). Jeśli sąd nabierze pewności, że pozwany mężczyzna jest ojcem dziecka – wyda wyrok ustalający ojcostwo.

Posiedzenia odbywają się przy drzwiach zamkniętych, chyba że obie strony żądają publicznego rozpoznania sprawy, a sąd uzna, że jawność nie zagraża moralności (art. 425 k.p.c.).

Wyroki sądu związane z pochodzeniem dziecka mają moc wsteczną tzn. mężczyzna ustalony jako ojciec dziecka, jest nim od chwili urodzenia dziecka, nie zaś od chwili wyroku ustalającego wspomniane ojcostwo.

Oddalenie powództwa o ustalenie ojcostwa następuje wówczas, gdy przeprowadzone postępowanie dowodowe nie pozwala na stwierdzenie, że wskazany jako ojciec dziecka mężczyzna, jest nim w rzeczywistości.

Niedopuszczalne jest sądowe ustalenie ojcostwa dziecka poczętego a nieurodzonego (uchwała SN z dnia 6 grudnia 1952 r., C. Prez. 166/52, OSN 1953, nr II, poz. 31).

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Czytaj więcej

Blokada alkoholowa

Czy można uzyskać wcześniejszą możliwość prowadzenia pojazdów, gdy Sąd skazał za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu i zatrzymał prawo jazdy?

Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu (art. 178a k.k.) należy do powszechnych przestępstw. Z roku na rok toczy się w tym zakresie więcej postępowań.
Jednak kierowcy skazani za przestępstwo, wobec których Sąd zastosował środek karny w postaci zatrzymania prawa jazdy, nie mają wiedzy, iż można prowadzić pojazd przed zakończeniem trwania tego środka. Możliwość taką daje tzw. ‚blokada alkoholowa’. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na bardzo niskie zainteresowanie jej stosowaniem. Ze statystyk wynika, iż co siódmy kierowca skazany za jazdę po spożyciu alkoholu może nadal prowadzić samochód, o ile jest on wyposażony w tzw. blokadą alkoholową. W 2017 r. sądy wyraziły zgodę wobec 6796 osób, a skazywanych jest ok. 50 000 osób rocznie.

Art. 182 a § 1 k.k.w. brzmi – jeżeli zakaz prowadzenia pojazdów był wykonywany przez okres co najmniej połowy orzeczonego wymiaru, a w przypadku zakazu prowadzenia pojazdów orzeczonego na podstawie art. 42 § 3 lub 4 kodeksu karnego przez okres co najmniej 10 lat, sąd może orzec o dalszym wykonywaniu tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową;
Art. 2 pkt. 84 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku – prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz 1137, z późn. zm.), jeżeli postawa, właściwości i warunki osobiste sprawcy oraz zachowanie w okresie wykonywania środka karnego
uzasadniają przekonanie, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę nie zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.

Przepis art. 182 a §m1 k.k.w. jest rzadko stosowany z uwagi na brak wiedzy o możliwości ubiegania się o zwrot prawa jazdy. Taki sposób wykonywania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów wydaje się być korzystnym wobec skazanych, dla których samochód jest środkiem utrzymania, opieki lub jedynym środkiem transportu.

Możliwość wcześniejszego warunkowego zwrotu prawa jazdy przy zastosowaniu alkoblokady istnieje od 2015 r. po nowelizacji kodeksu karnego wykonawczego.

Blokada alkoholowa uregulowana jest w art. 2 pkt 84 ustawy 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Z przepisu tego wynika, że jest to urządzenie techniczne uniemożliwiające uruchomienie silnika pojazdu silnikowego i pojazdu szynowego, w przypadku gdy zawartość alkoholu w wydychanym przez kierującego powietrzu wynosi co najmniej 0,1 mg alkoholu w 1 dm3. Urządzenie to zespolone jest z układem zapłonowym samochodu. By uruchomić silnik należy dmuchnąć w ustnik, jeżeli jednak urządzenie wykryje w wydychanym powietrzu zawartość alkoholu, która przekracza dopuszczalne normy, uruchomienie pojazdu nie nastąpi. Zatem w skrócie jest to urządzenie, które wymusza badanie trzeźwości kierowcy, a w przypadku przekroczenia dopuszczalnego progu zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu nie pozwala na uruchomienie silnika.

Decyzję umożliwiającą prowadzenie pojazdów z blokadą alkoholową podejmuje sąd na wniosek zainteresowanego. Złożenie wniosku jest możliwe po upływie co najmniej połowy długości terminu zakazu orzeczonego przez sąd (w przypadku dożywotniego zakazu okres ten wynosi minimum 10 lat). Sąd przy wydaniu rozstrzygnięcia bada również czy postawa, właściwości i warunki osobiste sprawcy oraz zachowanie w okresie wykonywania środka karnego uzasadniają przekonanie, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę nie zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.

Blokada alkoholowa ma szczególne znaczenie dla tych kierowców, wobec których w przeszłości sąd wydał zakaz
prowadzenia pojazdów za:
– przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,25 promila w wydychanym powietrzu = 0,5 promila we krwi),
– wykroczenie prowadzenia pojazdu w stanie po spożyciu alkoholu (0,1 – 0,25 promila w wydychanym powietrzu = 0,2 – 0,5 promila we krwi),
ponieważ stanowi ona szansę na skrócenie czasu obowiązywania tego zakazu.

W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku, sąd orzeka o dalszym wykonywaniu środka karnego poprzez wyrażenie zgody na możliwość prowadzenia pojazdów wyposażonych w blokadę alkoholową. Blokadę można zamontować w zasadzie w każdym samochodzie.

Należy mieć na uwadze, że w przypadku rażącego naruszania bezpieczeństwa ruchu drogowego sąd może uchylić zgodę na blokadę alkoholową, przywracając bezwzględny zakaz prowadzenia pojazdów.

Zainteresowane problemem osoby zapraszamy do spotkania, na którym poinformujemy, jak sporządzić wniosek oraz jakie dokumenty do wniosku należy załączyć.

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Czytaj więcej

Hacking, czyli bezprawne uzyskanie informacji (art.267§1 kk)

Przestępstwo hackingu uregulowane jest w art. 267§1 kk. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Przełamanie zabezpieczenia elektronicznego należy do ustawowych znamion przestępstwa z art.267 par.1 kk. „Zabezpieczenie konta hasłem (kodem) stanowi przeszkodę w uzyskaniu dostępu do informacji przez osobę nieuprawnioną. Pokonanie tej przeszkody poprzez posłużenie się przez sprawcę kodem dostępu wbrew woli osoby uprawnionej traktować należy jako przełamanie zabezpieczenia elektronicznego. Użycie bowiem takiego kodu (hasła) przez osobę nieuprawnioną wbrew woli właściciela rachunku, prowadzi do przełamania przeszkody elektronicznej chroniącej dostęp czy to do konta bankowego, czy do konta użytkownika na portalu internetowym”, ( wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19).


Do znamion tego przestępstwa należy oprócz przełamania też „omijanie elektronicznego, magnetycznego, informatycznego zabezpieczenia, polegające na usunięciu szczególnych konstrukcji, „osłon”, które służą uniemożliwieniu dostępu do informacji zgromadzonych w systemie; przepis obejmuje także przełamanie innych – niż elektroniczne, magnetyczne czy informatyczne – szczególnych zabezpieczeń informacji, co oznacza, że chodzi tu o takie zabezpieczenia, których usunięcie wymaga od sprawcy specjalistycznej wiedzy lub dysponowania specjalistycznymi narzędziami.
W każdym razie przełamanie zabezpieczenia powinno sprawić jakieś trudności – wtedy można przyjąć, że zabezpieczenie takie ma charakter „szczególny” (Kardas, Prawnokarna ochrona, s. 71) (por. Mozgawa M. (red.), Budyn-Kulik M., Kozłowska-Kalisz P., Kulik M. Kodeks karny. Komentarz System Informacji Prawnej LEX). Przełamanie zabezpieczenia polega na bezpośredniej ingerencji w system zabezpieczeń, z reguły niszczącej je, a omijanie na pokonywaniu zabezpieczenia bez dokonywania w nich jakichkolwiek ingerencji,(R. Zawłocki, Kodeks karny z wprowadzeniem, Warszawa 2009, s. XVI). Dla realizacji znamion art. 267 § 1 niezbędne jest przełamanie takiego zabezpieczenia, którego podstawową funkcją jest właśnie ochrona informacji przed dostępem do niej osób nieuprawnionych.
Według wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19, „ istotą przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. jest to, że sprawca nie znając sposobu zabezpieczenia (np. kodów dostępu do określonych informacji, czy też treści haseł) po zastosowaniu, podjęciu pewnych działań (w tym np. rozszyfrowanie kodu lub hasła dostępu do informacji) bądź dokonuje przełamania takiego szczególnego zabezpieczenia bądź takie szczególne zabezpieczenie omija.


Nie stanowi przestępstwa z art. 267par.1 kk „uzyskanie informacji, co do której nie przedsięwzięto żadnych środków ochronnych, chyba że polega na podłączeniu się do sieci telekomunikacyjnej”. (por. Wróbel W. (red.), Zoll A. (red.), Barczak-Oplustil A., Bielski M., Bogdan G., Ćwiąkalski Z., Iwański M., Jodłowski J., Kardas P., Małecki M., Pilch A., Raglewski J., Rams M., Sroka T., Szewczyk M., Wojtaszczyk A., Zając D., Zontek W Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Część II. Komentarz).
Reasumując z poniższych rozważań wynika, że zgodnie z wyrokiem SA w Szczecinie z 14 października 2008r., sygn..akt: II AKa 120/08, „nie popełnia przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. osoba uzyskująca nieuprawniony dostęp do informacji bez przełamania lub ominięcia zabezpieczenia, nawet jeśli zrobi to podstępem”. Według wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19, z powyższego wynika, że „ uzyskanie dostępu, bez uprawnienia, do informacji o jakich mowa w treści art. 267 § 1 k.k. poprzez np. posłużenie się hasłem przekazanym, czy udostępnionym wcześniej przez pokrzywdzonego czy też np. hasłem zapamiętanym przez przeglądarkę internetową czy też pozostawienie komputera z wpisanym hasłem do danego konta i po zalogowaniu się do systemu nie sposób uznać za przełamania hasła, a zatem powyższe nie wyczerpuje znamion występku z art. 267 § 1 k.k.”.
Ściganie przestępstwa hackingu następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Aplikant radcowski

Amelia Ruszel

e-mail: kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Legal tech czy legalny pech?

Czas XXI w., w jakim dane nam jest żyć to dzieje bardzo szybkich i innowacyjnych zmian rzeczywistości. Tradycyjna praca rąk i umysłu ludzkiego coraz częściej zostaje zastąpiona nowoczesnymi programami, maszynami i robotami. Czy w przypadku zawodu prawnika jest podobnie? Czy istnieje margines ryzyka, w którym skrupulatna, ale i mozolna praca prawników odejdzie do lamusa? Warto zastanowić się nad tym zagadnieniem z perspektywy prężnie rozwijającej się dziedziny legal tech. Wdrażanie nowego systemu komputerowego, nowe regulacje RODO, które „kipią” od technologii, dalej… zabezpieczenia, klucze, chmury. To wszystko sprawia, że środowisko prawnicze żyje otoczone mnogą ilością informacji na temat technologii we wszystkich jej aspektach.

 

Czym jest legal tech?

Co ciekawe, brak jednoznacznej definicji terminu legal tech, ale najczęściej przez legal tech rozumie się wszelkie nowe rozwiązania technologiczne mające na celu ułatwić świadczone przez prawników usługi prawnych. Legal tech to również praca z przepisami, kierowana do klientów, prawników, kancelarii i departamentów prawnych. 

Legal tech można również określić jako „połączenie programowania z prawem, którego celem jest wypracowanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych i biznesowych pomocnych zarówno dla prawników, jak i osób szukających pomocy prawnej”.

Być może prawnik lub prawniczka czytająca ten wpis uzna, że halo, przecież nie od dziś na co dzień korzystają z rozwiązań legal tech a nawet nie są w stanie dopuścić do siebie myśli, że kancelaria może funkcjonować bez tych narzędzi, takich jak chociażby elektroniczne bazy aktów prawnych, orzecznictwa i zbiorów komentarzy? Co więcej, przecież rzeczą naturalną jest zapisywanie czasu pracy dla klientów w dedykowanych do tego programach, a nawet archiwizacja dokumentów w narzędziach i systemach do zarządzania kancelarią (o archiwizacji dokumentów można poczytać w jednym ze starszych – ale nie tak bardzo 😊 – wspisów https://www.kasztajanikowska.pl/2020/05/13/jak-archiwizowac-dokumenty-w-dobie-koronawirusa/). To najpopularniejsze z rozwiązań legal tech, które od lat zdobywają coraz więcej zwolenników wśród prawników.

W czym technologia może pomóc prawnikowi?

Warto również zastanowić się nad trudnościami z jakimi prawnicy borykają się na co dzień – oczywiście w odniesieniu do legal tech. Wspomniane obciążenia można podzielić np. tak:

  • wykorzystanie zasobów ludzkich, czyli delegacja zadań, zatrudnienie nowych pracowników i ich wyszkolenie;
  • rozwiązania informatyczne np.: adaptacja aplikacji niededykowanych branży prawnej (np. do fakturowania, CRM, aplikacje do rozliczania czasu pracy, system bilingowania, aplikacje komunikacyjne, rozwiązania do „obróbki” danych, program OCR); korzystanie z oprogramowania dedykowanego branży prawnej (np. bazy wiedzy prawniczej, elektroniczny systemu obsługi spraw); wymyślanie i wdrażanie rozwiązań automatyzujących pracę niewymagającą wiedzy prawniczej (np. rozwiązanie pozwalające automatycznie tworzyć umowy);
  • metody organizacyjne np.: tworzenie baz dokumentów wzorcowych, organizacja pracy (np. wspólna praca w jednym pliku, zapisywanie w programie rozliczeniowym oraz w tytułach e-maili i dokumentów numeru nadanego klientowi, segregatory w kolorach w zależności od typu sprawy)

Mając powyższe na uwadze można uznać, że kwestie utrudniające prace prawnikom wymagają utworzenia programów przy zastosowaniu nowoczesnej technologii, które w sprawny sposób mogą usystematyzować zarządzanie kancelarią oraz merytoryczną pracę z przepisami i dokumentami prawnymi, a także zneutralizować ewentualną szkodliwość nadmienionych czynników.

W dobie częstego wykonywania pracy w sposób zdalny, legal tech może też okazać się pomocnym narzędziem w zarządzaniu kancelarią na odległość.

Merytoryczna praca prawnika i technologie powodują najwięcej kontrowersji. Jak to jest, że maszyna może lepiej niż prawnik przeanalizować skomplikowany stan faktyczny, zbadać tysiące stron dokumentów mając na uwadze kontekst biznesowy a także prawidłowo zrozumieć kontekst językowy przepisów? Gdzie się podzieją lata poświęcone na studia, aplikację, dodatkowe kursy doszkalające, wypracowana praktyka i doświadczenie? Czy to oznacza, że prawnicy za jakiś czas przestaną być potrzebni? Trudno odpowiedzieć wprost na zadane hipotezy, jednak nie da się uniknąć stwierdzenia, iż technologia coraz lepiej „czuje się” w kancelarii i usprawnia powtarzalne czynności, które prawnicy mają na stałe wpisane w swój tygodniowy rytuał pracy, ba! technologia jest w tym tylko lepsza i dokładniejsza, a poszerzająca się palestra prawnicza o nowych specjalistów coraz częściej przekonuje się do jej funkcjonalności.

Wydaje się więc, że powierzenie systemowi wykonanie mozolnej pracy polegającej chociażby na przeglądaniu tysięcy stron akt, pozwoli na skupienie się na niełatwej analizie prawnej, która bez   doświadczenia prawnika nie może mieć miejsca. Trzeba pamiętać, że każda sprawa jest inna i wymaga ona zawsze świeżego pochylenia się nad losem klienta, bo przecież właśnie za to otrzymuje się wynagrodzenie, prawda? Wiec suma summarum można dojść do wniosku, iż nie ma potrzeby, aby zajmować się czymś, do czego wystarczy wykorzystanie nowoczesnej technologii.

Asystentka Kancelarii

Monika Mielnik

kancealaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Mierzenie temperatury ciała pracownikom a RODO

Coraz to więcej różnych branż małymi kroczkami wraca do prowadzenia działalności po przestoju związanym z epidemią koronawirusa. Obostrzenia nie zniknęły, podobnie jak pewne wątpliwości. Tak przedstawia się też kwestia mierzenia temperatury ciała pracownikom w miejscu pracy czy nawet gościom np. hoteli i pensjonatów. O odpowiedź na niniejsze zagadnienie zadbał Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO) rozsiewając część wątpliwości.

PUODO wskazał m.in. na to, że do prowadzenia tego typu badań konieczna jest podstawa prawna z uwagi na fakt, iż dane zdrowotne to dane szczególnej kategorii i ich przetwarzanie wymaga ściśle określonego postępowania.  Co więcej, przetwarzanie jest ograniczone do wskazanych przypadków. Ochrona przed poważnymi zagrożeniami o charakterze transgranicznym może być przesłanką do prowadzenia takiego przetwarzania (art. 9 ust. 2 lit. i) – Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych; uchylenie dyrektywy 95/46/WE (RODO)).

Na mocy swoich uprawnień Główny Inspektor Sanitarny, może uznać mierzenie temperatury ciała pracowników za niezbędne. Nie bez znaczenia jest także obowiązek przedstawiania przez pracowników zaświadczeń o ich stanie zdrowia. GIS wydaje wówczas stosowną decyzję, która określa podstawę prawną do przetwarzania danych zdrowotnych.

Odnośnie do zakładów pracy, podstawą prawną nie może być zgoda pracownika na przetwarzanie danych złożona pracodawcy, z tego względu, że występuje między nimi nierówna relacja, która nie daje podstaw do stwierdzenia, że zgoda pracownika będzie w tej sytuacji w pełni dobrowolna.

Co istotne, przepisy prawa nie regulują, jaka wysokość temperatury daje podstawę do stwierdzenia, że pracownik jest chory bądź zarażony wirusem COVID-19. Stwierdzenie o podniesionej temperaturze ciała należy zatem do służ sanitarnych, które podejmują określone działania wskazują w konkretnych przypadkach na przyjmowanie właściwych rozwiązań, a nie do pracodawcy.

Podejmowane rozwiązania przez przedsiębiorców, pracodawców i inne podmioty będą legalne, jedynie w sytuacji, gdy administrator będzie realizował je na podstawie przepisów prawa – zgodnie z zasadą legalności określoną w art. 5 ust. 1 RODO, który stanowi co następuje:

„Dane osobowe muszą być:

  1. przetwarzane zgodnie z prawem, rzetelnie i w sposób przejrzysty dla osoby, której dane dotyczą („zgodność z prawem, rzetelność i przejrzystość”);
  2. zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach i nieprzetwarzane dalej w sposób niezgodny z tymi celami; dalsze przetwarzanie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych nie jest uznawane w myśl art. 89 ust. 1 za niezgodne z pierwotnymi celami („ograniczenie celu”);
  3. adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane („minimalizacja danych”);
  4. prawidłowe i w razie potrzeby uaktualniane; należy podjąć wszelkie rozsądne działania, aby dane osobowe, które są nieprawidłowe w świetle celów ich przetwarzania, zostały niezwłocznie usunięte lub sprostowane („prawidłowość”);
  5. przechowywane w formie umożliwiającej identyfikację osoby, której dane dotyczą, przez okres nie dłuższy, niż jest to niezbędne do celów, w których dane te są przetwarzane; dane osobowe można przechowywać przez okres dłuższy, o ile będą one przetwarzane wyłącznie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych na mocy art. 89 ust. 1, z zastrzeżeniem że wdrożone zostaną odpowiednie środki techniczne i organizacyjne wymagane na mocy niniejszego rozporządzenia w celu ochrony praw i wolności osób, których dane dotyczą („ograniczenie przechowywania”);
  6. przetwarzane w sposób zapewniający odpowiednie bezpieczeństwo danych osobowych, w tym ochronę przed niedozwolonym lub niezgodnym z prawem przetwarzaniem oraz przypadkową utratą, zniszczeniem lub uszkodzeniem, za pomocą odpowiednich środków technicznych lub organizacyjnych („integralność i poufność”).

Niemniej jednak, PUODO nie jest bezwzględne w konfrontacji z przepisami Kodeksu pracy i odpowiedzialności pracodawców za przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w zakładach pracy.

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Konsumenci pod opieką czy pod opresją?

Od czasu pandemii COVID-19 nie jest trudno zauważyć, że ceny szybko wzrosły. Co więcej, wiele sklepów, zwłaszcza mniejszych, zamknęło bądź zawiesiło swoją działalność. Pozostałym trudniej będzie podnosić ceny. Czym jest to powodowane oraz czy istnieje ryzyko wprowadzenia cen maksymalnych? Postaram się krótko wyjaśnić.

Na bazie ustawy z 31 marca 2020 r., która weszła w życie 1 kwietnia 2020 r., czyli tarczy antykryzysowej, wprowadzono sposobność ustalenia maksymalnych cen, marż hurtowych i detalicznych dla towarów lub usług, które mają znaczenie dla ochrony zdrowia czy bezpieczeństwa ludzi, a nawet kosztów utrzymania gospodarstw domowych.

Definicja ceny maksymalnej

Cena maksymalna to  cena urzędowa, powyżej której nie mogą być zawierane transakcje na dane dobro. Skutkiem wprowadzenia ceny maksymalnej może być niedobór rynkowy. Cena maksymalna jest zazwyczaj niższa od ceny równowagi rynkowej. Jest to pewnego rodzaju interwencja państwa w gospodarkę, co w zamierzeniu ma szczytny cel, jakim jest ochrona konsumentów przed nadużywaniami cenowymi.

Niestety, jednym ze skutków wyznaczenia zbyt niskiej ceny maksymalnej może okazać się powstawanie i rozwój czarnego rynku, niedobór towaru (nieopłacalność produkcji), marnowanie produktów (nieopłacalność sprzedaży, w rolnictwie: nieopłacalność zbiorów). Rodzi to ryzyko, iż nie wszyscy będą w stanie nabyć konkretny produkt lub usługę, a także spadek jakości towarów.

Rodzaje towarów objętych projektem ceny maksymalnej wg tarczy antykryzysowej
Ograniczenia mogą dotyczyć towarów lub usług „mających istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa ludzi lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych”. Do towarów istotnych dla ochrony zdrowia można zaliczyć przede wszystkim:

  • leki,
  • maski ochronne,
  • rękawiczki jednorazowe,
  • płyny do dezynfekcji,
  • ewentualnie inne środki ochrony osobistej dla medyków.

Niestety nie wprowadzono jednoznacznej interpretacji przepisów odnośnie do zakresu produktów objętych wprowadzeniem ceny maksymalnej, tak więc wiele wątpliwości budzi ustalenie produktów i usług istotnych dla kosztów utrzymania gospodarstw domowych. Jest to pretekstem do uznania, że żywność, dostawy mediów i środki czystości mogą być tym istotnym składnikiem kosztów utrzymania domu, dlatego też ich ceny mogą podlegać ograniczeniom.

Upoważnienie do podwyższania cen
Ceny maksymalne wyznacza minister ds. gospodarki w porozumieniu z ministrem ds. zdrowia i ministrem ds. rolnictwa, co następuje w formie rozporządzenia. Niemniej jednak, podczas wprowadzania cen maksymalnych, władze powinny wziąć pod uwagę ceny sprzed okresu zagrożenia epidemicznego, ale także uzasadnione zmiany kosztów produkcji i dystrybucji. Niestety ponownie ustawa nie wyjaśnia dodatkowych czynników i tym samym daje władzy dużą dowolność w ustalaniu cen maksymalnych, co może odbić się na wspomnianej wcześniej dostępności oraz jakości sprzedawanych towarów. Jak jednoznacznie określić, czy wzrost ceny danego produktu o 20 proc. będzie już przesłanką nałożenia cen regulowanych, czy będzie on musiał zdrożeć o 100 proc., czy (oby nie!) jeszcze więcej?

Jak przeciwdziałać wysokim cenom i czy takie zmiany mają rację bytu?

Co do zasady taki przepis pojawił się w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, czyli skargi konsumentów, którzy rzeczywiście mogli się spotkać ze wzrostem cen. Ma więc zapobiegać spekulacjom – komentuje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Idea słuszna, ale wprowadzenie takiego instrumentu w życie może być praktycznie niemożliwe. Bo nie mamy choćby aparatu państwowego, który mógłby wyłapać wszystkie przypadki albo obiektywnie ustalić, czy doszło do nadmiernego wzrostu cen, czy może jednak nie – podkreśla.[1]

Co więcej, należy mieć na uwadze, że w trakcie epidemii wzrost cen jest skumulowany z wieloma innymi czynnikami, takimi jak m.in.  zwiększone koszty surowców lub transportu. Wiele przedsiębiorstw, w terminie „na wczoraj” zmuszonych zostało do przekwalifikowania swojej działalności, co spowodowało nieprzewidywane wydatki mające bezpośredni wpływ na wzrost cen. Idąc dalej, nie jest to jedyny sposób na poradzenie sobie z problemami gospodarczymi, z jakimi przystało nam się zmierzyć jako państwu. Państwo posiada tak szeroki wachlarz możliwości, że wprowadzenie nagłego wzrostu cen nie musi stać się koniecznością. Dla przykładu, zwiększone zapotrzebowanie na określone dobra, np. maseczki lub rękawiczki, uruchamia machinę, na podstawie której można zlecić dodatkową produkcję.

Dlatego też trzeba podkreślić, iż ustalanie cen maksymalnych nie jest najlepszym sposobem przeciwdziałania cenom spekulacyjnym. Państwo nie jest w stanie kontrolować wszelkich sfer, w których może dojść do nadużyć tego środka, nawet, jeśli zastosowane zostaną wysokie kary finansowe za naruszenie limitów. Jeśli pewnych towarów zacznie na rynku brakować, zainteresowane nimi osoby znajdą ścieżkę, która będą mogły je otrzymać a to wiąże się z uruchomieniem szarej strefy. Jednym bezpiecznym środkiem chroniącym prawa konsumenta wydaje się być deklaracja podmiotów, które zgodzą się utrzymywać ceny w odpowiednich standardach. Ale czy to jest możliwe w 100% skuteczności? Myślę, że każdy zna odpowiedź… 😉

 

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

 

 

[1] Wypowiedź Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej dla gazety Rzeczpospolita https://www.rp.pl/Handel/304019877-Rzad-ustalil-ceny-maksymalne-Dobry-pomysl-lecz-niewykonalny.html

Czytaj więcej

Jak archiwizować dokumenty w dobie koronawirusa?

Ktoś, kto w przeszłości pomyślał, że cyfryzacja czy praca online nie będzie posunięciem przyszłościowym, pewnie teraz „bije się w pierś”, bo teraz w większości przypadków to sposób na nowoczesny biznes, w szczególności w dobie koronawirusa. Podobnie sprawy się mają w odniesieniu do pracy zdalnej z punktu widzenia przedsiębiorców, bo to dzięki elektronicznemu kontaktowi wewnątrz firmy czy umożliwieniu pracownikom i klientom drogi kontaktu online jest niezbędnym instrumentem ułatwiającym prawidłowe funkcjonowanie danego biznesu.

Co więcej, przedsiębiorcy, którzy wcześniej nie posługiwali się w swoich firmach elektronicznym obiegiem dokumentów i przechowują dokumentację w formie papierowej mają teraz nie lada problem dotyczący utrudnionego dostępu do nich w obecnie otaczającej nas „koronawirusowej rzeczywistości”. Rodzi to problem natury fizycznej i logistycznej, ze względu na przebywanie w domach większości pracowników, którzy mają ten komfort wykonywania pracy zdalnie. W najgorszej sytuacji są ci przedsiębiorcy, którzy zmuszeni są udać się do archiwum i fizycznie odnaleźć dokumenty, którymi są zainteresowani. Sytuacja, w której aktualnie musieliśmy się wszyscy odnaleźć składnia do refleksji nad rezygnacją z papierowych archiwów na rzecz tych elektronicznych, dostępnych w każdym momencie, z każdego miejsca na świecie.

Niemniej jednak, uprzednio należy dogłębnie przeanalizować takie posunięcie. Weryfikacja własnych możliwości i ograniczeń mogą wynikać z polskich regulacji podatkowych, we wspomnianym zakresie. Na uwagę zasługują tu przepisy prawne oraz podatkowe, z których wyszczególnić warto zbiór dokumentów, które jednak bezwzględnie muszą być przechowywane w sposób fizyczny w wersji oryginalnej (np. akty notarialne), co do pozostałych brak jednoznacznej formy ich przechowywania.


Weźmy na tapetę faktury

Niestety z ustaw podatkowych nie wynikają precyzyjne wytyczne, z których odnośnie do formy przechowywania faktur VAT jako podstawowych dokumentów podatkowych.  Istnieje mnogość regulacji określających np. okres ich przechowywania, sposób uporządkowania, nakazują zapewnienie dostępu w razie kontroli, ale brak przepisu określającego, czy forma elektroniczna jest wystarczająca. Było to „punktem zapalnym” od którego rozpoczęło się wydanie szeregu interpretacji podatkowych odnoszących się do tego zastanawiającego zagadnienia. Elementarną wątpliwością podatników było zagadnienie czy faktury VAT wystawiane i otrzymywane w formie papierowej mogą być skanowane i przechowywane w formie elektronicznej, a wersje papierowe niszczone.  Poruszone zostało stanowisko, iż po spełnieniu wyodrębnionych wymagań, jest to dopuszczalne.


Co z niszczeniem faktur?

Brak regulacji odnoszących się do skanowania i niszczenia faktur papierowych, nie ma przepisów, które pozwoliłyby na precyzyjne określenie, w którym momencie należy tego dokonać. Co więcej, po zasięgnięciu do innych interpretacji indywidualnych nie przedstawiaj się jednolite stanowisko. Pod uwagę bierze się wiele czynności i jednocześnie momentów, takich jak: zeskanowanie, rozliczenie podatku wynikającego z faktury czy zatwierdzenie sprawozdania. Organy skarbowe w odpowiedzi na dany problem bazowała na rozwiązaniach proponowanych przez wnioskodawców, czyli brak konkretnego rozwiązania, którym jednoznacznie mogłyby się posługiwać wszelkie zainteresowane podmioty. Tym samym wydaje się, że każde działanie znajdujące odzwierciedlenie w stosowanej procedurze szczegółowo opisanej we wniosku o interpretację indywidualną, zostanie zaakceptowane. Wolność Tomku w swoim domku?


Dokumenty WDT, czyli wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów

Kolejną grupą dokumentów podatkowych jest dokumentacja potwierdzająca dokonane transakcje wewnątrzwspólnotowe, które zdarza się, że są przechowywane w formie papierowej. Podobnie jak ma to miejsce w wypadku faktur, brak jest jednoznacznych przepisów, czy można przechowywać je jedynie w formie elektronicznej. Jednak, coraz więcej budzących się kontrowersji w tej dziedzinie spowodowało, iż pojawił się szereg pozytywnych interpretacji dotyczących możliwości przechowywania dokumentów tego typu jedynie w formie elektronicznej. Organy skarbowe potwierdzają, że zarówno otrzymane od kontrahentów skany papierowych dokumentów, jak i skany wykonane samodzielnie przez przedsiębiorców będą wystarczające, aby dokumentować transakcje wewnątrzwspólnotowe. Uważam, że to dobre wieści!


Co wiemy o fakturach VAT?

W oparciu o ustawę o VAT można wskazać, iż faktury powinny wskazywać trzy cechy: autentyczność pochodzenia, integralność treści oraz czytelność. Warunek spełnienia tych przesłanek powinien być przez przedsiębiorców weryfikowany za pomocą właściwych kontroli biznesowych, które pomogą wskazać na właściwość twierdzeń, czy dokumenty utrwalają w sposób prawidłowy daną transakcję, czy nie ma możliwości ich modyfikacji oraz czy są czytelne dla ewentualnego Jana Kowalskiego. Są to cechy, które muszą być spełnione przez dokumenty będące podstawą rozliczeń podatkowych bez względu na formę, w jakiej zostały otrzymywane i są przechowywane. Niemniej jednak, szukając odpowiednich interpretacji indywidualnych, jednoznacznie wskazuje się, iż system kontroli uwzględniający spełnienie jednocześnie tych trzech przesłanek będzie wystarczający, aby wprowadzić w przedsiębiorstwie system archiwizacji elektronicznej. To chyba niewiele, prawda? 😊Ale! Zawsze pojawi się jakieś, ale… wypada wskazać, iż za każdym razem, przed podjęciem decyzji o przejściu na system archiwizacji elektronicznej warto dogłębnie przemyśleć planowane kroki, aby w sposób zgodny z przepisami i różnorodną interpretacją podejmować niezbędne działania. Można odnieść wrażenie, że te same działania są odpowiednie dla wszystkich form dokumentów podatkowych, których nie muszą być przechowywanie obowiązkowo w wersji papierowej.

Coraz bardziej rozwijająca się cyfryzacja oraz digitalizacja umożliwiają doskonalić umiejętność używania instrumentów elektronicznych w prowadzeniu działalności gospodarczej. Co więcej, nawet właściwe organy podatkowe wskazują na potrzebę ulepszenia procedur stosowanych przez przedsiębiorców i zezwalają na działania pozwalające wprowadzić elektroniczną archiwizację. W dobie ogólnoświatowego (niestety) wirusa SARS-COVID-19, czyli znaczących ograniczeń w swobodnym poruszaniu się, znaczących walorów nabrała możliwość wykonywania pracy zdalnej – na co wskazywałam na początku wpisu oraz w poprzednich artykułach wielokrotnie i myślę, że nie jest to bez znaczenie 😉 oraz, że jeszcze nie raz podkreślę, jak istotne znaczenie ma taka forma pracy we współczesnym świecie – bez konieczności wychodzenia z domu i sięgania do archiwów papierowych. Nie unika mojej uwadze, iż wprowadzenie sprawnych systemów elektronicznego obiegu dokumentów pozwala na oszczędność czasu, energii, ale również pieniędzy ze względu braku konieczności wynajmowania powierzchni magazynowej do przechowywania dokumentacji, czy „zawalania” biur zbędną papirologią.

Warto w takim razie zastanowić się nad taką formą prowadzenia archiwum koniecznych dokumentów, co by sobie głowy nie zaprzątać niepotrzebnym bałaganem.

Studentka Prawa Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

e-mail: kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej