Ustalenie ojcostwa – jak to zrobić?

Jeżeli nie zachodzi domniemanie, że ojcem dziecka jest mąż jego matki albo gdy domniemanie takie zostało obalone, ustalenie ojcostwa może nastąpić albo przez uznanie ojcostwa w Urzędzie Stanu Cywilnego albo na mocy orzeczenia sądu.

Domniemanie nie zachodzi w sytuacji, gdy matka jest niezamężna. Wówczas wyłączone jest domniemanie ojcostwa męża matki (art. 62 § 1 k.r.o.). Ustalenie ojcostwa może także nastąpić po tym, jak ojcostwo męża matki lub innego mężczyzny zostanie zaprzeczone.

Ustalenie ojcostwa, jeżeli dziecko urodziło się w małżeństwie, może nastąpić dopiero po uprawomocnieniu się wyroku o zaprzeczeniu ojcostwa (por. wyrok SN z dnia 24 maja 1966 r., III CR 91/66, LEX nr 490).

Powództwo o ustalenie pochodzenia dziecka i związane z tym roszczenia wytoczyć można według miejsca zamieszkania osoby uprawnionej. Ponadto powództwo można wytoczyć według przepisów art. 27–28 k.p.c.

Z takim powództwem może wystąpić:
– dziecko
– matka dziecka
– domniemany ojciec dziecka

Przy postępowaniu o ustalenie ojcostwa można domagać się również innych żądań tzw. roszczeń z tym związanych a co za tym idzie między innymi:

– nadania dziecku nazwiska

– ustalenia zakresu władzy rodzicielskiej rodziców dziecka
Sąd w wyroku ustalającym pochodzenie dziecka może orzec o zawieszeniu, pozbawieniu lub ograniczeniu władzy rodzicielskiej, jeżeli istnieją przesłanki z art. 107 oraz 109-111 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

– zasądzenia alimentów na rzecz dziecka
Z ustaleniem ojcostwa można żądać świadczeń alimentacyjnych zgodnie z art. 143 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeżeli ojcostwo mężczyzny, który nie jest mężem matki, nie zostało ustalone, zarówno dziecko, jak i matka mogą dochodzić roszczeń majątkowych związanych z ojcostwem tylko jednocześnie z dochodzeniem ustalenia ojcostwa. Wysokość alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 16 maja 1975 r., sygn. akt III CRN 48/75, w którym wskazano, iż zakres obowiązku alimentacyjnego może i powinien być większy od wynikającego z faktycznych zarobków i dochodów zobowiązanego, jeśli przy pełnym i właściwym wykorzystaniu jego sił i umiejętności zarobki i dochody byłyby większe, a istniejące warunki społeczno-gospodarcze i ważne przyczyny takiemu wykorzystaniu nie stoją na przeszkodzie.

– zwrotu poniesionych kosztów związanych z ciążą i porodem
Podstawę roszczenia stanowi art. 141 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Pozwala on na dochodzenie zwrotu wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu. Z ważnych powodów matka może żądać udziału ojca w kosztach swego utrzymania przez czas dłuższy niż trzy miesiące. W związku z tym, jeżeli wskutek ciąży lub porodu matka poniosła inne konieczne wydatki może żądać, ażeby ojciec pokrył odpowiednią część tych wydatków. Przez wydatki związane z ciążą i porodem rozumie się wydatki, które w sposób bezpośredni wiążą się z ciążą i porodem (np. nabycie dla dziecka wyprawki lub wózka), natomiast, co do innych koniecznych wydatków albo szczególnych strat majątkowych chodzi o wydatki, które wiążą się z tymi zdarzeniami pośrednio (np. koszty dodatkowego odżywiania matki lub specjalnych leków dla niej w razie wystąpienia komplikacji związanych z ciążą lub porodem).

Obowiązek alimentacyjny ojca na rzecz małoletniego dziecka nie wygasa ani z chwilą ograniczenia, ani też z chwilą pozbawienia praw rodzicielskich. To samo tyczy się prawa do osobistej styczności ojca z dzieckiem, przy czym w sprawie o ustalenie ojcostwa nie ma możliwości dochodzenia regulacji kontaktów.

W sytuacji, kiedy dziecko urodziło się nieżywe wówczas zgodnie z art. 143 zd. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego matka takiego dziecka może dochodzić przysługujących jej roszczeń majątkowych związanych z ojcostwem bez jednoczesnego dochodzenia ustalenia ojcostwa. W takim wypadku żądanie pozwu obejmuje wyłącznie roszczenia przewidziane w art. 141 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego a tj. wydatki związane z ciążą i porodem oraz koszty trzymiesięcznego utrzymania matki w okresie porodu, przesłanką zaś żądania jest twierdzenie, że pozwany mężczyzna jest ojcem dziecka, które urodziło się nieżywe.

Pozew powinien spełniać warunki ogólne dla pisma procesowego (art. 126 k.p.c.) oraz wymagania przewidziane dla pozwu (art. 187 k.p.c.). Powód powinien w uzasadnieniu pozwu wskazać na okoliczności, które wskazują, że jest ojcem dziecka oraz powołać dowody na ich poparcie.

W myśl art. 96 ust. 1 pkt 1 u.k.s.c. strona dochodząca ustalenia ojcostwa nie ma obowiązku uiszczenia kosztów sądowych, a zatem nie jest obowiązana do wniesienia opłaty od pozwu w takiej sprawie. Nie oznacza to jednak, że pozwany w sprawie o ustalenie ojcostwa nie ma obowiązku poniesienia opłaty od pozwu w razie uwzględnienia powództwa (art. 113 ust. 1 u.k.s.c.) i od wniesionych przez niego, podlegających opłacie, innych pism w tej sprawie, m.in. od skargi kasacyjnej (art. 18 ust. 2 u.k.s.c.). Zob. także postanowienie z dnia 12 października 2007 r., V CZ 92/07, OSNC 2008, nr 12, poz. 143.

Ustalenie ojcostwa wiąże się z szeregiem konsekwencji – osoba, która zostanie uznana za ojca dziecka będzie musiała ponosić koszty jego utrzymania. Zostanie ona również wpisana do aktu stanu cywilnego dziecka jako rodzic.

W sprawie o ustalenie ojcostwa nie można podjąć ugody. Jeśli nawet pozwany przyzna, że jest ojcem dziecka, Sąd będzie weryfikował tę okoliczność. Sąd może przesłuchać świadków lub nakazać przeprowadzenie dowodu z badań DNA. Badanie DNA coraz częściej zastępuje dowód z grupowego badania krwi (art. 305 k.p.c.). Jeśli sąd nabierze pewności, że pozwany mężczyzna jest ojcem dziecka – wyda wyrok ustalający ojcostwo.

Posiedzenia odbywają się przy drzwiach zamkniętych, chyba że obie strony żądają publicznego rozpoznania sprawy, a sąd uzna, że jawność nie zagraża moralności (art. 425 k.p.c.).

Wyroki sądu związane z pochodzeniem dziecka mają moc wsteczną tzn. mężczyzna ustalony jako ojciec dziecka, jest nim od chwili urodzenia dziecka, nie zaś od chwili wyroku ustalającego wspomniane ojcostwo.

Oddalenie powództwa o ustalenie ojcostwa następuje wówczas, gdy przeprowadzone postępowanie dowodowe nie pozwala na stwierdzenie, że wskazany jako ojciec dziecka mężczyzna, jest nim w rzeczywistości.

Niedopuszczalne jest sądowe ustalenie ojcostwa dziecka poczętego a nieurodzonego (uchwała SN z dnia 6 grudnia 1952 r., C. Prez. 166/52, OSN 1953, nr II, poz. 31).

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Czytaj więcej

Blokada alkoholowa

Czy można uzyskać wcześniejszą możliwość prowadzenia pojazdów, gdy Sąd skazał za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu i zatrzymał prawo jazdy?

Prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu (art. 178a k.k.) należy do powszechnych przestępstw. Z roku na rok toczy się w tym zakresie więcej postępowań.
Jednak kierowcy skazani za przestępstwo, wobec których Sąd zastosował środek karny w postaci zatrzymania prawa jazdy, nie mają wiedzy, iż można prowadzić pojazd przed zakończeniem trwania tego środka. Możliwość taką daje tzw. ‚blokada alkoholowa’. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na bardzo niskie zainteresowanie jej stosowaniem. Ze statystyk wynika, iż co siódmy kierowca skazany za jazdę po spożyciu alkoholu może nadal prowadzić samochód, o ile jest on wyposażony w tzw. blokadą alkoholową. W 2017 r. sądy wyraziły zgodę wobec 6796 osób, a skazywanych jest ok. 50 000 osób rocznie.

Art. 182 a § 1 k.k.w. brzmi – jeżeli zakaz prowadzenia pojazdów był wykonywany przez okres co najmniej połowy orzeczonego wymiaru, a w przypadku zakazu prowadzenia pojazdów orzeczonego na podstawie art. 42 § 3 lub 4 kodeksu karnego przez okres co najmniej 10 lat, sąd może orzec o dalszym wykonywaniu tego środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową;
Art. 2 pkt. 84 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku – prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz 1137, z późn. zm.), jeżeli postawa, właściwości i warunki osobiste sprawcy oraz zachowanie w okresie wykonywania środka karnego
uzasadniają przekonanie, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę nie zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.

Przepis art. 182 a §m1 k.k.w. jest rzadko stosowany z uwagi na brak wiedzy o możliwości ubiegania się o zwrot prawa jazdy. Taki sposób wykonywania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów wydaje się być korzystnym wobec skazanych, dla których samochód jest środkiem utrzymania, opieki lub jedynym środkiem transportu.

Możliwość wcześniejszego warunkowego zwrotu prawa jazdy przy zastosowaniu alkoblokady istnieje od 2015 r. po nowelizacji kodeksu karnego wykonawczego.

Blokada alkoholowa uregulowana jest w art. 2 pkt 84 ustawy 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Z przepisu tego wynika, że jest to urządzenie techniczne uniemożliwiające uruchomienie silnika pojazdu silnikowego i pojazdu szynowego, w przypadku gdy zawartość alkoholu w wydychanym przez kierującego powietrzu wynosi co najmniej 0,1 mg alkoholu w 1 dm3. Urządzenie to zespolone jest z układem zapłonowym samochodu. By uruchomić silnik należy dmuchnąć w ustnik, jeżeli jednak urządzenie wykryje w wydychanym powietrzu zawartość alkoholu, która przekracza dopuszczalne normy, uruchomienie pojazdu nie nastąpi. Zatem w skrócie jest to urządzenie, które wymusza badanie trzeźwości kierowcy, a w przypadku przekroczenia dopuszczalnego progu zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu nie pozwala na uruchomienie silnika.

Decyzję umożliwiającą prowadzenie pojazdów z blokadą alkoholową podejmuje sąd na wniosek zainteresowanego. Złożenie wniosku jest możliwe po upływie co najmniej połowy długości terminu zakazu orzeczonego przez sąd (w przypadku dożywotniego zakazu okres ten wynosi minimum 10 lat). Sąd przy wydaniu rozstrzygnięcia bada również czy postawa, właściwości i warunki osobiste sprawcy oraz zachowanie w okresie wykonywania środka karnego uzasadniają przekonanie, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę nie zagraża bezpieczeństwu w komunikacji.

Blokada alkoholowa ma szczególne znaczenie dla tych kierowców, wobec których w przeszłości sąd wydał zakaz
prowadzenia pojazdów za:
– przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,25 promila w wydychanym powietrzu = 0,5 promila we krwi),
– wykroczenie prowadzenia pojazdu w stanie po spożyciu alkoholu (0,1 – 0,25 promila w wydychanym powietrzu = 0,2 – 0,5 promila we krwi),
ponieważ stanowi ona szansę na skrócenie czasu obowiązywania tego zakazu.

W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku, sąd orzeka o dalszym wykonywaniu środka karnego poprzez wyrażenie zgody na możliwość prowadzenia pojazdów wyposażonych w blokadę alkoholową. Blokadę można zamontować w zasadzie w każdym samochodzie.

Należy mieć na uwadze, że w przypadku rażącego naruszania bezpieczeństwa ruchu drogowego sąd może uchylić zgodę na blokadę alkoholową, przywracając bezwzględny zakaz prowadzenia pojazdów.

Zainteresowane problemem osoby zapraszamy do spotkania, na którym poinformujemy, jak sporządzić wniosek oraz jakie dokumenty do wniosku należy załączyć.

Radca prawny

Alicja Kaszta

tel. 608 436 324

Czytaj więcej

Hacking, czyli bezprawne uzyskanie informacji (art.267§1 kk)

Przestępstwo hackingu uregulowane jest w art. 267§1 kk. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Przełamanie zabezpieczenia elektronicznego należy do ustawowych znamion przestępstwa z art.267 par.1 kk. „Zabezpieczenie konta hasłem (kodem) stanowi przeszkodę w uzyskaniu dostępu do informacji przez osobę nieuprawnioną. Pokonanie tej przeszkody poprzez posłużenie się przez sprawcę kodem dostępu wbrew woli osoby uprawnionej traktować należy jako przełamanie zabezpieczenia elektronicznego. Użycie bowiem takiego kodu (hasła) przez osobę nieuprawnioną wbrew woli właściciela rachunku, prowadzi do przełamania przeszkody elektronicznej chroniącej dostęp czy to do konta bankowego, czy do konta użytkownika na portalu internetowym”, ( wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19).


Do znamion tego przestępstwa należy oprócz przełamania też „omijanie elektronicznego, magnetycznego, informatycznego zabezpieczenia, polegające na usunięciu szczególnych konstrukcji, „osłon”, które służą uniemożliwieniu dostępu do informacji zgromadzonych w systemie; przepis obejmuje także przełamanie innych – niż elektroniczne, magnetyczne czy informatyczne – szczególnych zabezpieczeń informacji, co oznacza, że chodzi tu o takie zabezpieczenia, których usunięcie wymaga od sprawcy specjalistycznej wiedzy lub dysponowania specjalistycznymi narzędziami.
W każdym razie przełamanie zabezpieczenia powinno sprawić jakieś trudności – wtedy można przyjąć, że zabezpieczenie takie ma charakter „szczególny” (Kardas, Prawnokarna ochrona, s. 71) (por. Mozgawa M. (red.), Budyn-Kulik M., Kozłowska-Kalisz P., Kulik M. Kodeks karny. Komentarz System Informacji Prawnej LEX). Przełamanie zabezpieczenia polega na bezpośredniej ingerencji w system zabezpieczeń, z reguły niszczącej je, a omijanie na pokonywaniu zabezpieczenia bez dokonywania w nich jakichkolwiek ingerencji,(R. Zawłocki, Kodeks karny z wprowadzeniem, Warszawa 2009, s. XVI). Dla realizacji znamion art. 267 § 1 niezbędne jest przełamanie takiego zabezpieczenia, którego podstawową funkcją jest właśnie ochrona informacji przed dostępem do niej osób nieuprawnionych.
Według wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19, „ istotą przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. jest to, że sprawca nie znając sposobu zabezpieczenia (np. kodów dostępu do określonych informacji, czy też treści haseł) po zastosowaniu, podjęciu pewnych działań (w tym np. rozszyfrowanie kodu lub hasła dostępu do informacji) bądź dokonuje przełamania takiego szczególnego zabezpieczenia bądź takie szczególne zabezpieczenie omija.


Nie stanowi przestępstwa z art. 267par.1 kk „uzyskanie informacji, co do której nie przedsięwzięto żadnych środków ochronnych, chyba że polega na podłączeniu się do sieci telekomunikacyjnej”. (por. Wróbel W. (red.), Zoll A. (red.), Barczak-Oplustil A., Bielski M., Bogdan G., Ćwiąkalski Z., Iwański M., Jodłowski J., Kardas P., Małecki M., Pilch A., Raglewski J., Rams M., Sroka T., Szewczyk M., Wojtaszczyk A., Zając D., Zontek W Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Część II. Komentarz).
Reasumując z poniższych rozważań wynika, że zgodnie z wyrokiem SA w Szczecinie z 14 października 2008r., sygn..akt: II AKa 120/08, „nie popełnia przestępstwa z art. 267 § 1 k.k. osoba uzyskująca nieuprawniony dostęp do informacji bez przełamania lub ominięcia zabezpieczenia, nawet jeśli zrobi to podstępem”. Według wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 10 kwietnia 2019r., sygn.akt: IV Ka112/19, z powyższego wynika, że „ uzyskanie dostępu, bez uprawnienia, do informacji o jakich mowa w treści art. 267 § 1 k.k. poprzez np. posłużenie się hasłem przekazanym, czy udostępnionym wcześniej przez pokrzywdzonego czy też np. hasłem zapamiętanym przez przeglądarkę internetową czy też pozostawienie komputera z wpisanym hasłem do danego konta i po zalogowaniu się do systemu nie sposób uznać za przełamania hasła, a zatem powyższe nie wyczerpuje znamion występku z art. 267 § 1 k.k.”.
Ściganie przestępstwa hackingu następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Aplikant radcowski

Amelia Ruszel

e-mail: kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Legal tech czy legalny pech?

Czas XXI w., w jakim dane nam jest żyć to dzieje bardzo szybkich i innowacyjnych zmian rzeczywistości. Tradycyjna praca rąk i umysłu ludzkiego coraz częściej zostaje zastąpiona nowoczesnymi programami, maszynami i robotami. Czy w przypadku zawodu prawnika jest podobnie? Czy istnieje margines ryzyka, w którym skrupulatna, ale i mozolna praca prawników odejdzie do lamusa? Warto zastanowić się nad tym zagadnieniem z perspektywy prężnie rozwijającej się dziedziny legal tech. Wdrażanie nowego systemu komputerowego, nowe regulacje RODO, które „kipią” od technologii, dalej… zabezpieczenia, klucze, chmury. To wszystko sprawia, że środowisko prawnicze żyje otoczone mnogą ilością informacji na temat technologii we wszystkich jej aspektach.

 

Czym jest legal tech?

Co ciekawe, brak jednoznacznej definicji terminu legal tech, ale najczęściej przez legal tech rozumie się wszelkie nowe rozwiązania technologiczne mające na celu ułatwić świadczone przez prawników usługi prawnych. Legal tech to również praca z przepisami, kierowana do klientów, prawników, kancelarii i departamentów prawnych. 

Legal tech można również określić jako „połączenie programowania z prawem, którego celem jest wypracowanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych i biznesowych pomocnych zarówno dla prawników, jak i osób szukających pomocy prawnej”.

Być może prawnik lub prawniczka czytająca ten wpis uzna, że halo, przecież nie od dziś na co dzień korzystają z rozwiązań legal tech a nawet nie są w stanie dopuścić do siebie myśli, że kancelaria może funkcjonować bez tych narzędzi, takich jak chociażby elektroniczne bazy aktów prawnych, orzecznictwa i zbiorów komentarzy? Co więcej, przecież rzeczą naturalną jest zapisywanie czasu pracy dla klientów w dedykowanych do tego programach, a nawet archiwizacja dokumentów w narzędziach i systemach do zarządzania kancelarią (o archiwizacji dokumentów można poczytać w jednym ze starszych – ale nie tak bardzo 😊 – wspisów https://www.kasztajanikowska.pl/2020/05/13/jak-archiwizowac-dokumenty-w-dobie-koronawirusa/). To najpopularniejsze z rozwiązań legal tech, które od lat zdobywają coraz więcej zwolenników wśród prawników.

W czym technologia może pomóc prawnikowi?

Warto również zastanowić się nad trudnościami z jakimi prawnicy borykają się na co dzień – oczywiście w odniesieniu do legal tech. Wspomniane obciążenia można podzielić np. tak:

  • wykorzystanie zasobów ludzkich, czyli delegacja zadań, zatrudnienie nowych pracowników i ich wyszkolenie;
  • rozwiązania informatyczne np.: adaptacja aplikacji niededykowanych branży prawnej (np. do fakturowania, CRM, aplikacje do rozliczania czasu pracy, system bilingowania, aplikacje komunikacyjne, rozwiązania do „obróbki” danych, program OCR); korzystanie z oprogramowania dedykowanego branży prawnej (np. bazy wiedzy prawniczej, elektroniczny systemu obsługi spraw); wymyślanie i wdrażanie rozwiązań automatyzujących pracę niewymagającą wiedzy prawniczej (np. rozwiązanie pozwalające automatycznie tworzyć umowy);
  • metody organizacyjne np.: tworzenie baz dokumentów wzorcowych, organizacja pracy (np. wspólna praca w jednym pliku, zapisywanie w programie rozliczeniowym oraz w tytułach e-maili i dokumentów numeru nadanego klientowi, segregatory w kolorach w zależności od typu sprawy)

Mając powyższe na uwadze można uznać, że kwestie utrudniające prace prawnikom wymagają utworzenia programów przy zastosowaniu nowoczesnej technologii, które w sprawny sposób mogą usystematyzować zarządzanie kancelarią oraz merytoryczną pracę z przepisami i dokumentami prawnymi, a także zneutralizować ewentualną szkodliwość nadmienionych czynników.

W dobie częstego wykonywania pracy w sposób zdalny, legal tech może też okazać się pomocnym narzędziem w zarządzaniu kancelarią na odległość.

Merytoryczna praca prawnika i technologie powodują najwięcej kontrowersji. Jak to jest, że maszyna może lepiej niż prawnik przeanalizować skomplikowany stan faktyczny, zbadać tysiące stron dokumentów mając na uwadze kontekst biznesowy a także prawidłowo zrozumieć kontekst językowy przepisów? Gdzie się podzieją lata poświęcone na studia, aplikację, dodatkowe kursy doszkalające, wypracowana praktyka i doświadczenie? Czy to oznacza, że prawnicy za jakiś czas przestaną być potrzebni? Trudno odpowiedzieć wprost na zadane hipotezy, jednak nie da się uniknąć stwierdzenia, iż technologia coraz lepiej „czuje się” w kancelarii i usprawnia powtarzalne czynności, które prawnicy mają na stałe wpisane w swój tygodniowy rytuał pracy, ba! technologia jest w tym tylko lepsza i dokładniejsza, a poszerzająca się palestra prawnicza o nowych specjalistów coraz częściej przekonuje się do jej funkcjonalności.

Wydaje się więc, że powierzenie systemowi wykonanie mozolnej pracy polegającej chociażby na przeglądaniu tysięcy stron akt, pozwoli na skupienie się na niełatwej analizie prawnej, która bez   doświadczenia prawnika nie może mieć miejsca. Trzeba pamiętać, że każda sprawa jest inna i wymaga ona zawsze świeżego pochylenia się nad losem klienta, bo przecież właśnie za to otrzymuje się wynagrodzenie, prawda? Wiec suma summarum można dojść do wniosku, iż nie ma potrzeby, aby zajmować się czymś, do czego wystarczy wykorzystanie nowoczesnej technologii.

Asystentka Kancelarii

Monika Mielnik

kancealaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Mierzenie temperatury ciała pracownikom a RODO

Coraz to więcej różnych branż małymi kroczkami wraca do prowadzenia działalności po przestoju związanym z epidemią koronawirusa. Obostrzenia nie zniknęły, podobnie jak pewne wątpliwości. Tak przedstawia się też kwestia mierzenia temperatury ciała pracownikom w miejscu pracy czy nawet gościom np. hoteli i pensjonatów. O odpowiedź na niniejsze zagadnienie zadbał Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO) rozsiewając część wątpliwości.

PUODO wskazał m.in. na to, że do prowadzenia tego typu badań konieczna jest podstawa prawna z uwagi na fakt, iż dane zdrowotne to dane szczególnej kategorii i ich przetwarzanie wymaga ściśle określonego postępowania.  Co więcej, przetwarzanie jest ograniczone do wskazanych przypadków. Ochrona przed poważnymi zagrożeniami o charakterze transgranicznym może być przesłanką do prowadzenia takiego przetwarzania (art. 9 ust. 2 lit. i) – Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych; uchylenie dyrektywy 95/46/WE (RODO)).

Na mocy swoich uprawnień Główny Inspektor Sanitarny, może uznać mierzenie temperatury ciała pracowników za niezbędne. Nie bez znaczenia jest także obowiązek przedstawiania przez pracowników zaświadczeń o ich stanie zdrowia. GIS wydaje wówczas stosowną decyzję, która określa podstawę prawną do przetwarzania danych zdrowotnych.

Odnośnie do zakładów pracy, podstawą prawną nie może być zgoda pracownika na przetwarzanie danych złożona pracodawcy, z tego względu, że występuje między nimi nierówna relacja, która nie daje podstaw do stwierdzenia, że zgoda pracownika będzie w tej sytuacji w pełni dobrowolna.

Co istotne, przepisy prawa nie regulują, jaka wysokość temperatury daje podstawę do stwierdzenia, że pracownik jest chory bądź zarażony wirusem COVID-19. Stwierdzenie o podniesionej temperaturze ciała należy zatem do służ sanitarnych, które podejmują określone działania wskazują w konkretnych przypadkach na przyjmowanie właściwych rozwiązań, a nie do pracodawcy.

Podejmowane rozwiązania przez przedsiębiorców, pracodawców i inne podmioty będą legalne, jedynie w sytuacji, gdy administrator będzie realizował je na podstawie przepisów prawa – zgodnie z zasadą legalności określoną w art. 5 ust. 1 RODO, który stanowi co następuje:

„Dane osobowe muszą być:

  1. przetwarzane zgodnie z prawem, rzetelnie i w sposób przejrzysty dla osoby, której dane dotyczą („zgodność z prawem, rzetelność i przejrzystość”);
  2. zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach i nieprzetwarzane dalej w sposób niezgodny z tymi celami; dalsze przetwarzanie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych nie jest uznawane w myśl art. 89 ust. 1 za niezgodne z pierwotnymi celami („ograniczenie celu”);
  3. adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane („minimalizacja danych”);
  4. prawidłowe i w razie potrzeby uaktualniane; należy podjąć wszelkie rozsądne działania, aby dane osobowe, które są nieprawidłowe w świetle celów ich przetwarzania, zostały niezwłocznie usunięte lub sprostowane („prawidłowość”);
  5. przechowywane w formie umożliwiającej identyfikację osoby, której dane dotyczą, przez okres nie dłuższy, niż jest to niezbędne do celów, w których dane te są przetwarzane; dane osobowe można przechowywać przez okres dłuższy, o ile będą one przetwarzane wyłącznie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych na mocy art. 89 ust. 1, z zastrzeżeniem że wdrożone zostaną odpowiednie środki techniczne i organizacyjne wymagane na mocy niniejszego rozporządzenia w celu ochrony praw i wolności osób, których dane dotyczą („ograniczenie przechowywania”);
  6. przetwarzane w sposób zapewniający odpowiednie bezpieczeństwo danych osobowych, w tym ochronę przed niedozwolonym lub niezgodnym z prawem przetwarzaniem oraz przypadkową utratą, zniszczeniem lub uszkodzeniem, za pomocą odpowiednich środków technicznych lub organizacyjnych („integralność i poufność”).

Niemniej jednak, PUODO nie jest bezwzględne w konfrontacji z przepisami Kodeksu pracy i odpowiedzialności pracodawców za przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w zakładach pracy.

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Konsumenci pod opieką czy pod opresją?

Od czasu pandemii COVID-19 nie jest trudno zauważyć, że ceny szybko wzrosły. Co więcej, wiele sklepów, zwłaszcza mniejszych, zamknęło bądź zawiesiło swoją działalność. Pozostałym trudniej będzie podnosić ceny. Czym jest to powodowane oraz czy istnieje ryzyko wprowadzenia cen maksymalnych? Postaram się krótko wyjaśnić.

Na bazie ustawy z 31 marca 2020 r., która weszła w życie 1 kwietnia 2020 r., czyli tarczy antykryzysowej, wprowadzono sposobność ustalenia maksymalnych cen, marż hurtowych i detalicznych dla towarów lub usług, które mają znaczenie dla ochrony zdrowia czy bezpieczeństwa ludzi, a nawet kosztów utrzymania gospodarstw domowych.

Definicja ceny maksymalnej

Cena maksymalna to  cena urzędowa, powyżej której nie mogą być zawierane transakcje na dane dobro. Skutkiem wprowadzenia ceny maksymalnej może być niedobór rynkowy. Cena maksymalna jest zazwyczaj niższa od ceny równowagi rynkowej. Jest to pewnego rodzaju interwencja państwa w gospodarkę, co w zamierzeniu ma szczytny cel, jakim jest ochrona konsumentów przed nadużywaniami cenowymi.

Niestety, jednym ze skutków wyznaczenia zbyt niskiej ceny maksymalnej może okazać się powstawanie i rozwój czarnego rynku, niedobór towaru (nieopłacalność produkcji), marnowanie produktów (nieopłacalność sprzedaży, w rolnictwie: nieopłacalność zbiorów). Rodzi to ryzyko, iż nie wszyscy będą w stanie nabyć konkretny produkt lub usługę, a także spadek jakości towarów.

Rodzaje towarów objętych projektem ceny maksymalnej wg tarczy antykryzysowej
Ograniczenia mogą dotyczyć towarów lub usług „mających istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa ludzi lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych”. Do towarów istotnych dla ochrony zdrowia można zaliczyć przede wszystkim:

  • leki,
  • maski ochronne,
  • rękawiczki jednorazowe,
  • płyny do dezynfekcji,
  • ewentualnie inne środki ochrony osobistej dla medyków.

Niestety nie wprowadzono jednoznacznej interpretacji przepisów odnośnie do zakresu produktów objętych wprowadzeniem ceny maksymalnej, tak więc wiele wątpliwości budzi ustalenie produktów i usług istotnych dla kosztów utrzymania gospodarstw domowych. Jest to pretekstem do uznania, że żywność, dostawy mediów i środki czystości mogą być tym istotnym składnikiem kosztów utrzymania domu, dlatego też ich ceny mogą podlegać ograniczeniom.

Upoważnienie do podwyższania cen
Ceny maksymalne wyznacza minister ds. gospodarki w porozumieniu z ministrem ds. zdrowia i ministrem ds. rolnictwa, co następuje w formie rozporządzenia. Niemniej jednak, podczas wprowadzania cen maksymalnych, władze powinny wziąć pod uwagę ceny sprzed okresu zagrożenia epidemicznego, ale także uzasadnione zmiany kosztów produkcji i dystrybucji. Niestety ponownie ustawa nie wyjaśnia dodatkowych czynników i tym samym daje władzy dużą dowolność w ustalaniu cen maksymalnych, co może odbić się na wspomnianej wcześniej dostępności oraz jakości sprzedawanych towarów. Jak jednoznacznie określić, czy wzrost ceny danego produktu o 20 proc. będzie już przesłanką nałożenia cen regulowanych, czy będzie on musiał zdrożeć o 100 proc., czy (oby nie!) jeszcze więcej?

Jak przeciwdziałać wysokim cenom i czy takie zmiany mają rację bytu?

Co do zasady taki przepis pojawił się w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, czyli skargi konsumentów, którzy rzeczywiście mogli się spotkać ze wzrostem cen. Ma więc zapobiegać spekulacjom – komentuje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Idea słuszna, ale wprowadzenie takiego instrumentu w życie może być praktycznie niemożliwe. Bo nie mamy choćby aparatu państwowego, który mógłby wyłapać wszystkie przypadki albo obiektywnie ustalić, czy doszło do nadmiernego wzrostu cen, czy może jednak nie – podkreśla.[1]

Co więcej, należy mieć na uwadze, że w trakcie epidemii wzrost cen jest skumulowany z wieloma innymi czynnikami, takimi jak m.in.  zwiększone koszty surowców lub transportu. Wiele przedsiębiorstw, w terminie „na wczoraj” zmuszonych zostało do przekwalifikowania swojej działalności, co spowodowało nieprzewidywane wydatki mające bezpośredni wpływ na wzrost cen. Idąc dalej, nie jest to jedyny sposób na poradzenie sobie z problemami gospodarczymi, z jakimi przystało nam się zmierzyć jako państwu. Państwo posiada tak szeroki wachlarz możliwości, że wprowadzenie nagłego wzrostu cen nie musi stać się koniecznością. Dla przykładu, zwiększone zapotrzebowanie na określone dobra, np. maseczki lub rękawiczki, uruchamia machinę, na podstawie której można zlecić dodatkową produkcję.

Dlatego też trzeba podkreślić, iż ustalanie cen maksymalnych nie jest najlepszym sposobem przeciwdziałania cenom spekulacyjnym. Państwo nie jest w stanie kontrolować wszelkich sfer, w których może dojść do nadużyć tego środka, nawet, jeśli zastosowane zostaną wysokie kary finansowe za naruszenie limitów. Jeśli pewnych towarów zacznie na rynku brakować, zainteresowane nimi osoby znajdą ścieżkę, która będą mogły je otrzymać a to wiąże się z uruchomieniem szarej strefy. Jednym bezpiecznym środkiem chroniącym prawa konsumenta wydaje się być deklaracja podmiotów, które zgodzą się utrzymywać ceny w odpowiednich standardach. Ale czy to jest możliwe w 100% skuteczności? Myślę, że każdy zna odpowiedź… 😉

 

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

 

 

[1] Wypowiedź Piotra Soroczyńskiego, głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej dla gazety Rzeczpospolita https://www.rp.pl/Handel/304019877-Rzad-ustalil-ceny-maksymalne-Dobry-pomysl-lecz-niewykonalny.html

Czytaj więcej

Jak archiwizować dokumenty w dobie koronawirusa?

Ktoś, kto w przeszłości pomyślał, że cyfryzacja czy praca online nie będzie posunięciem przyszłościowym, pewnie teraz „bije się w pierś”, bo teraz w większości przypadków to sposób na nowoczesny biznes, w szczególności w dobie koronawirusa. Podobnie sprawy się mają w odniesieniu do pracy zdalnej z punktu widzenia przedsiębiorców, bo to dzięki elektronicznemu kontaktowi wewnątrz firmy czy umożliwieniu pracownikom i klientom drogi kontaktu online jest niezbędnym instrumentem ułatwiającym prawidłowe funkcjonowanie danego biznesu.

Co więcej, przedsiębiorcy, którzy wcześniej nie posługiwali się w swoich firmach elektronicznym obiegiem dokumentów i przechowują dokumentację w formie papierowej mają teraz nie lada problem dotyczący utrudnionego dostępu do nich w obecnie otaczającej nas „koronawirusowej rzeczywistości”. Rodzi to problem natury fizycznej i logistycznej, ze względu na przebywanie w domach większości pracowników, którzy mają ten komfort wykonywania pracy zdalnie. W najgorszej sytuacji są ci przedsiębiorcy, którzy zmuszeni są udać się do archiwum i fizycznie odnaleźć dokumenty, którymi są zainteresowani. Sytuacja, w której aktualnie musieliśmy się wszyscy odnaleźć składnia do refleksji nad rezygnacją z papierowych archiwów na rzecz tych elektronicznych, dostępnych w każdym momencie, z każdego miejsca na świecie.

Niemniej jednak, uprzednio należy dogłębnie przeanalizować takie posunięcie. Weryfikacja własnych możliwości i ograniczeń mogą wynikać z polskich regulacji podatkowych, we wspomnianym zakresie. Na uwagę zasługują tu przepisy prawne oraz podatkowe, z których wyszczególnić warto zbiór dokumentów, które jednak bezwzględnie muszą być przechowywane w sposób fizyczny w wersji oryginalnej (np. akty notarialne), co do pozostałych brak jednoznacznej formy ich przechowywania.


Weźmy na tapetę faktury

Niestety z ustaw podatkowych nie wynikają precyzyjne wytyczne, z których odnośnie do formy przechowywania faktur VAT jako podstawowych dokumentów podatkowych.  Istnieje mnogość regulacji określających np. okres ich przechowywania, sposób uporządkowania, nakazują zapewnienie dostępu w razie kontroli, ale brak przepisu określającego, czy forma elektroniczna jest wystarczająca. Było to „punktem zapalnym” od którego rozpoczęło się wydanie szeregu interpretacji podatkowych odnoszących się do tego zastanawiającego zagadnienia. Elementarną wątpliwością podatników było zagadnienie czy faktury VAT wystawiane i otrzymywane w formie papierowej mogą być skanowane i przechowywane w formie elektronicznej, a wersje papierowe niszczone.  Poruszone zostało stanowisko, iż po spełnieniu wyodrębnionych wymagań, jest to dopuszczalne.


Co z niszczeniem faktur?

Brak regulacji odnoszących się do skanowania i niszczenia faktur papierowych, nie ma przepisów, które pozwoliłyby na precyzyjne określenie, w którym momencie należy tego dokonać. Co więcej, po zasięgnięciu do innych interpretacji indywidualnych nie przedstawiaj się jednolite stanowisko. Pod uwagę bierze się wiele czynności i jednocześnie momentów, takich jak: zeskanowanie, rozliczenie podatku wynikającego z faktury czy zatwierdzenie sprawozdania. Organy skarbowe w odpowiedzi na dany problem bazowała na rozwiązaniach proponowanych przez wnioskodawców, czyli brak konkretnego rozwiązania, którym jednoznacznie mogłyby się posługiwać wszelkie zainteresowane podmioty. Tym samym wydaje się, że każde działanie znajdujące odzwierciedlenie w stosowanej procedurze szczegółowo opisanej we wniosku o interpretację indywidualną, zostanie zaakceptowane. Wolność Tomku w swoim domku?


Dokumenty WDT, czyli wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów

Kolejną grupą dokumentów podatkowych jest dokumentacja potwierdzająca dokonane transakcje wewnątrzwspólnotowe, które zdarza się, że są przechowywane w formie papierowej. Podobnie jak ma to miejsce w wypadku faktur, brak jest jednoznacznych przepisów, czy można przechowywać je jedynie w formie elektronicznej. Jednak, coraz więcej budzących się kontrowersji w tej dziedzinie spowodowało, iż pojawił się szereg pozytywnych interpretacji dotyczących możliwości przechowywania dokumentów tego typu jedynie w formie elektronicznej. Organy skarbowe potwierdzają, że zarówno otrzymane od kontrahentów skany papierowych dokumentów, jak i skany wykonane samodzielnie przez przedsiębiorców będą wystarczające, aby dokumentować transakcje wewnątrzwspólnotowe. Uważam, że to dobre wieści!


Co wiemy o fakturach VAT?

W oparciu o ustawę o VAT można wskazać, iż faktury powinny wskazywać trzy cechy: autentyczność pochodzenia, integralność treści oraz czytelność. Warunek spełnienia tych przesłanek powinien być przez przedsiębiorców weryfikowany za pomocą właściwych kontroli biznesowych, które pomogą wskazać na właściwość twierdzeń, czy dokumenty utrwalają w sposób prawidłowy daną transakcję, czy nie ma możliwości ich modyfikacji oraz czy są czytelne dla ewentualnego Jana Kowalskiego. Są to cechy, które muszą być spełnione przez dokumenty będące podstawą rozliczeń podatkowych bez względu na formę, w jakiej zostały otrzymywane i są przechowywane. Niemniej jednak, szukając odpowiednich interpretacji indywidualnych, jednoznacznie wskazuje się, iż system kontroli uwzględniający spełnienie jednocześnie tych trzech przesłanek będzie wystarczający, aby wprowadzić w przedsiębiorstwie system archiwizacji elektronicznej. To chyba niewiele, prawda? 😊Ale! Zawsze pojawi się jakieś, ale… wypada wskazać, iż za każdym razem, przed podjęciem decyzji o przejściu na system archiwizacji elektronicznej warto dogłębnie przemyśleć planowane kroki, aby w sposób zgodny z przepisami i różnorodną interpretacją podejmować niezbędne działania. Można odnieść wrażenie, że te same działania są odpowiednie dla wszystkich form dokumentów podatkowych, których nie muszą być przechowywanie obowiązkowo w wersji papierowej.

Coraz bardziej rozwijająca się cyfryzacja oraz digitalizacja umożliwiają doskonalić umiejętność używania instrumentów elektronicznych w prowadzeniu działalności gospodarczej. Co więcej, nawet właściwe organy podatkowe wskazują na potrzebę ulepszenia procedur stosowanych przez przedsiębiorców i zezwalają na działania pozwalające wprowadzić elektroniczną archiwizację. W dobie ogólnoświatowego (niestety) wirusa SARS-COVID-19, czyli znaczących ograniczeń w swobodnym poruszaniu się, znaczących walorów nabrała możliwość wykonywania pracy zdalnej – na co wskazywałam na początku wpisu oraz w poprzednich artykułach wielokrotnie i myślę, że nie jest to bez znaczenie 😉 oraz, że jeszcze nie raz podkreślę, jak istotne znaczenie ma taka forma pracy we współczesnym świecie – bez konieczności wychodzenia z domu i sięgania do archiwów papierowych. Nie unika mojej uwadze, iż wprowadzenie sprawnych systemów elektronicznego obiegu dokumentów pozwala na oszczędność czasu, energii, ale również pieniędzy ze względu braku konieczności wynajmowania powierzchni magazynowej do przechowywania dokumentacji, czy „zawalania” biur zbędną papirologią.

Warto w takim razie zastanowić się nad taką formą prowadzenia archiwum koniecznych dokumentów, co by sobie głowy nie zaprzątać niepotrzebnym bałaganem.

Studentka Prawa Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

e-mail: kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

​Przedsiębiorcy, jak żyjecie? – „O co kaman” z Tarczą finansową Polskiego Funduszu Rozwoju

Od dłuższego czasu głośno mówi się o tarczy antykryzysowej, a w jej ramach rządzący podjęli się nowelizacji jeszcze kilku innych ustaw, takich jak np. ustawa o Systemie Instytucji Rozwoju, która nadaje Polskiemu Funduszowi Rozwoju (czyli PFR) wiele dodatkowych kompetencji. Czym jest więc wspomniana Tarcza finansowa PFR? Postaram się „w pigułce” przybliżyć daną tematykę.

A więc, Tarcza Finansowa PFR nie jest to nic innego, jak program mający na celu pomoc skierowaną do przedsiębiorców w celu udzielenia im wsparcia finansowego – na ten cel zostało przeznaczone około 100 mld zł, czyli dość satysfakcjonująca kwota, prawda? 😉

Pojawia się wiele opinii, że może to być nawet największy w historii Polski gospodarczy program ratunkowy ochrony miejsc pracy i wsparcia finansowego dla przedsiębiorstw o wartości 75 mld zł. Ciekawe…. Ale co dalej?

Z subwencji może skorzystać aż 670 tysięcy firm. Nie ma się jednak co dziwić, skoro przez zatrzymanie gospodarki jako państwo tracimy nawet aż 30 mld złotych miesięcznie. Nie są to pocieszające dane, jednak po czasie kryzysu musimy wrócić jakoś do „normalności”, a przynajmniej początkowo pozornej. Wydaje się więc, że lepszym rozwiązaniem będzie podtrzymanie swojej działalności chociaż na minimalnym poziomie, tym bardziej, że aż 75% kwoty subwencji po roku może być umorzona, głównie pod warunkiem utrzymania działalności i zatrudnienia.

Co więcej, wsparcie finansowe pozwoli na zapobieganie masowym upadłościom i zwolnieniom pracowników, które mogłyby skutkować przeogromnymi kosztami społecznymi i gospodarczymi. W takiej sytuacji inwestycja w przedsiębiorców na tym etapie może okazać się jednym z kluczowych rozwiązań zapobiegnięcia ogólnopolskiej, ba! nawet ogólnoświatowej dramie.

Polski Fundusz Rozwoju we współpracy z Krajową Izbą Rozliczeniową, Krajową Administracją Skarbową i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych oraz 17 bankami stworzył omawiany projekt, który ma nam wszystkim po prostu pomóc.

Kto może liczyć na pomoc z PFR?

Rządzący wskazali dwie grupy docelowe, które mogą skorzystać z Tarczy finansowej PFR, a mianowicie:

  • mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa,
  • duże przedsiębiorstwa.

Czy wyszczególniono jakieś formy wsparcia finansowego?

Mikro, mali i średni przedsiębiorcy mogą liczyć na subwencje, które po części są bezzwrotne!

Natomiast duże przedsiębiorstwa to grupa, dla których program przewiduje trzy formy wsparcia finansowania, z które kolejno podzielić można na:

  • płynnościowe (m.in. pożyczki, obligacje),
  • preferencyjne (pożyczki na preferencyjnych zasadach),
  • inwestycyjne (nabywanie instrumentów kapitałowych).

Jakie warunki należy spełnić, aby otrzymać wsparcie?

Istotne znaczenie ma wielkość danego przedsiębiorstwa. Niemniej jednak, na uwagę zasługą przede wszystkim: prowadzenie działalności na dzień 31 grudnia 2019 r., spadek obrotów gospodarczych o co najmniej 25%, niezaleganie z płatnościami podatków i składek na ubezpieczenia społeczne, posiadanie rezydencji podatkowej na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a nawet brak rezydencji podatkowej głównego beneficjenta rzeczywistego na terenie „raju podatkowego”.

Ok, to teoria, ale co należy zrobić, aby wsparcie nam przysługiwało?

  • Przede wszystkim należy złożyć odpowiedni wniosek o udzielenie wsparcia finansowego, ale wcześniej trzeba sprawdzić, czy wszelkie warunki uprawniające do otrzymania takiej pomocy zostały spełnione.
  • Dużą wygodą jest możliwość składania wniosków o udzielenie subwencji za pomocą bankowości elektronicznej w poszczególnych bankach przez mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Natomiast w odniesieniu do dużych przedsiębiorstw, wstępny wniosek można składać za pośrednictwem specjalnego formularza udostępnionego przez PFR.
  • Pomoże również wcześniejsze złożenie deklarację VAT, tym bardziej, że złożenie wniosku jest bardzo proste i nie wymaga zaświadczeń, ani dokumentów księgowych. Przedsiębiorca, który rozlicza VAT, przed złożeniem wniosku o subwencje złożył najpierw elektronicznie deklarację VAT za miesiąc, który wskazuje jako podstawa dla obliczenia spadku przychodów. Pozwoli to na uniknięcie odmów przyznania subwencji w efekcie braku możliwości weryfikacji utraty obrotów. Co do przedsiębiorstw, które rozliczają się kwartalnie, nie ma powodów do stresu, ponieważ program ma w swoim zasięgu dane z JPK (Jednolity Plik Kontrolny). Wnioski mogą składać też firmy np. z branży turystycznej, które rozliczają się wg metody VAT marża.
  • Warto również precyzyjnie obliczyć liczbę pracowników, bo od niej zależy kwota subwencji!
  • Należy również zadbać o to, aby osoba podpisująca umowę o subwencje w bankowości elektronicznej mogła zgodnie z prawem reprezentować Twoją działalność. Natomiast, jeśli taka osoba podpisuje umowę nie jest jednak uprawniona w rejestrach do jej reprezentowania, musi mieć odpowiednie umocowanie w postaci pełnomocnictwa. Jest to wielce istotna kwestia, z uwagi na fakt, iż brak takiego pełnomocnictwa może skutkować nieważnością umowy, a tym samym brakiem możliwości umorzenia aż do 75% kwoty subwencji.
  • Odnośnie do spadku obrotów lub niższej ilości pracowników niż ta, którą zadeklarowano, to nie powoduje to braku wypłaty subwencji, tylko jest ona przyznawana w niższej kwocie.

Do dobrych wiadomości należy kwestia, iż wnioski można składać w dowolnym momencie i dowolną liczbę razy ponownie! Myślę, że to dobre rozwiązanie, jeśli przez przypadek popełni się jakiś drobny błąd, który przecież każdemu może się zdarzyć. 😉 lub miał zaległości, ale je spłacił, to może bez konsekwencji skorygować wniosek, który będzie niezwłocznie rozpatrzony. Wnioski można składać do 31 lipca 2020 r., a kwota przeznaczona na tego typu pomoc jest dość satysfakcjonująca, a czasu jest jeszcze sporo.

Jeżeli jakiekolwiek zagadnienie jest dla Państwa niejasne, zapraszamy do kontaktu z ekspertkami z naszej Kancelarii 😊 Z pewnością pomożemy rozwikłać wszelkie wątpliwości.

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Czy koronawirus zainfekuje coś jeszcze poza ludzkim organizmem? Weźmy pod lupę dane firmowe

Czy koronawirus zainfekuje coś jeszcze poza ludzkim organizmem? Weźmy pod lupę dane firmowe

Fakt, iż wirus SARS-COVID-19 zagraża ludzkiemu organizmowi jest już powszechnie znany i w znaczny sposób zdominował nasze życie. Pojawia się jednak pytanie, czy poza omawianymi we wcześniejszych artykułach problemach o zbliżonej tematyce, jest jeszcze jakaś sfera, która postawi w świetle wątpliwości zapobiegania temu zjawisku? Otóż tak, mowa o danych osobowych. Przyjrzyjmy się bliżej temu zagadnieniu.

 
Nie budzi najmniejszej wątpliwości, iż najważniejszym priorytetem dla zarządów firm jest rzeczywista kalkulacja ewentualnego ryzyka związanego z zabezpieczeniem życia i zdrowia pracowników, co więcej można spodziewać się zmiany reguł funkcjonowania w czasie kryzysu, ale przede wszystkim będzie zależało na utrzymaniem ciągłości biznesu do czasu opanowania sytuacji.

Czy dane firmowe mogą być zagrożone?
Warto zauważyć, iż czas epidemii to sprzyjające okoliczności dla zagrożenie danych firmowych. Aby przetrwać kryzys, wiele przedsiębiorstw jest zmuszonych do otwierania swoich wewnętrznych systemów na świat, aby umożliwić pracownikom dostęp do danych z sieci publicznych. Zwiększa się tym samym wielokrotnie ryzyko ataku na systemy informatyczne.

Większość działań administratorów IT, w związku z pilnymi potrzebami połączonymi z kryzysem, wykonywanych jest w nadmiernym, ale często koniecznym pośpiechu, co z kolei wiąże się z uzyskaniem szybkiego i widocznego efektu, bez względu na bezpieczeństwo, co może być błędnym tokiem myślenia. Niestety, ale bardzo łatwo o błędy wybierając prostsze rozwiązania w konfiguracji urządzeń i systemów z pominięciem elementarnych składników zachowania bezpieczeństwa. Utrzymywanie domyślnych kont serwisowych, stosowanie takich samych prostych haseł do wielu systemów czy otwieranie „tylnego wejścia” do systemu z zewnątrz to tylko część z błędów, na które tylko czekają hackerzy. Co więcej, wzmożona presja czasu przy konfigurowaniu sprzętu dla pracowników zdalnych, może mieć swoje odzwierciedlenie w braku aktualizacji systemu operacyjnego czy kluczowych komponentów bezpieczeństwa poszczególnych systemów i aplikacji. Idąc na skróty, wiele pracowników może otrzymać uprawnienia administratora przekazanych przez personel zajmujący się IT, wszystko oczywiście po to, aby ułatwić sobie zdalne rozwiązywanie problemów, a to niestety może przełożyć się na niekontrolowane instalowania niebezpiecznych aplikacji, a nawet do wyłączania zabezpieczeń antywirusowych. Wszystkie tego typu działania przyczynią się do ułatwienia pracy hackerom w celu zainfekowania sprzętu IT wirusem – i nie mowa tu o COVID-19.

Co więcej, systemy firmowe będę musiały zetknąć się z otoczeniem sieciowym, które również podlegać będzie mnogim zmianom. To, co dotychczas było siecią wewnętrzną, zostało nagle połączone z wieloma nieznanymi sieciami domowymi. Warto jednak zauważyć, że w co niektórych przypadkach, może to być również sieć publiczna czy ogólnoosiedlowa, a jak doskonale wiemy, tego typu połączenia narażone są na wyjątkowe niebezpieczeństwo. Najlepiej byłoby wyposażyć pracowników w niezależne, kontrolowane przez firmę urządzenia dostępowe lub smartfony bądź karty SIM umożliwiające dostęp do Internetu bez limitów.

Wiele firm może mieć trudność z zapewnieniem pracownikom sprzętu służbowego, przez co będą oni zmuszeni do wykorzystania swojego sprzętu prywatnego, a to z oczywistych powodów wiążę się z nieskutecznym zapewnieniem bezpieczeństwa dla danych firmowych. Należy zatem przygotować odpowiednie procedury i zalecenia oraz zadbać o to, żeby były one egzekwowane.

Niestety, ale konieczność przebywania w domach przez dłuższy czas może skutkować zwiększoną liczbą ataków na sieci przez domorosłych hackerów. To zjawisko dotknie również znudzoną brakiem innych rozrywek młodzież, która w poszukiwaniu zajęcia może zacząć „eksperymentować”, co niesie dodatkowe zagrożenie, ponieważ tego typu ataki wcale nie będą musiały okazać się umyślne. W takim wypadku, zagrożone są sieci bezprzewodowe pracowników lub te współdzielone z wieloma użytkownikami. Co więcej, ataki mogą dotyczyć infrastruktury firmowej, zwłaszcza w momencie, gdy uwaga administratorów będzie skupiona na utrzymaniu funkcjonowania systemów, a nie na analizie zapisów z systemów bezpieczeństwa – łatwy łup dla hackerów. Niestety, ale w czasie wzmożonego ruchu przychodzącego do firmy ciężko będzie udowodnić czy konkretny adres należy do pracownika, czy też osoby zupełnie niekompetentne. Odpowiednie przygotowanie do wielu ewentualności może okazać się wartością na wagę złota, aby zapobiec niechcianym atakom hackerskim.

A co z oszustami?

Przestępcy, oszuści czy naciągacze mają obecnie „swój czas”, który wynika ze zmian w naszym dotychczasowym działaniu, a szczególnie tak duża jak światowa epidemia i wiążące się z nią ograniczenia, czy dodatkowe regulacje. Wykorzystywany efekt strachu przed nieznanym zagrożeniem oraz braki na odpowiednim poziomie komunikacji, czy nawet podjęte przez państwo działania są materiałem do wykorzystania pewnych haczyków socjotechnicznych.

Odpowiednie nastawienie pracowników na tego typu ataki jest elementem niezbędnym w obecnej sytuacji. Tego typu gierki przestępcze mogą być tworzone nie tylko za pośrednictwem maila, ale także telefonicznie (na co narażeni są również seniorzy). Może się to wydarzyć w sytuacji. Każdy pracownik powinien znać i stosować procedury weryfikowania typu działań podejmowanych w celu włamania się do bazy danych danej firmy. Wniosek z tego taki, podkreślany przeze mnie już któryś raz w niniejszym wpisie, iż odpowiednie przeszkolenie pracowników jest niezbędne, aby w trosce o dobro firmy nie narazić jej, czy właśnie ludzi w niej pracujących na niechciane cyberprzestępstwo.

Co więcej, ataki mogą być nakierowane także na prywatne potrzeby pracownika, np. próba wyłudzenia danych uwierzytelniających czy nawet dotyczących kart płatniczych pod zamaskowanym nowym sklepem spożywczym on-line z dostawami do domu czy nawet fałszywa aplikacja internetowa, przy użyciu której można uzyskać szybką zapomogę od rządu na czas kryzysu, przy czym najlepiej zrobić to szybko, bo potem dłużej się będzie czekało na wypłatę – smutne, ale prawdziwe, tego typu ataków możemy być obecnie świadkami i oby nie doświadczyć tego personalnie.

Wszelkiego rodzaju zabezpieczenia przyczynią się do szybszego powrotu do normalności. Konieczne do wykonania są po prostu odpowiednie szkolenia i nastawianie pracowników, ale również zarządu danego przedsiębiorstwa.

Sposób działania w przedsiębiorstwach, aby jak najlepszy sposób zneutralizować ryzyko wycieku danych osobowych

Biorąc „pod lupę” zaledwie czynniki związane z bezpieczeństwem systemów informacyjnych, należy uwzględnić zaledwie kilka elementarnych komplikacji do których można zaliczyć np. bezpieczeństwo ludzi.

Jak już zdążyliśmy się świetnie przekonać o negatywnej działalności wirusa COVID-19, która może nawet doprowadzić do zgonu, nie należy więc tego ignorować. Jednak warto wprowadzić wszelkie możliwe środki ograniczające bezpośrednie kontakty pomiędzy pracownikami, ze wskazaniem na administratorów kluczowych systemów informatycznych. Jeśli istnieje możliwość pracy zdalnej przez osoby wykonujące ten zawód, jednak powinno się uwzględnić konieczność potencjalnego fizycznego dostępu np. do serwerowni w przypadku wystąpienia awarii. Najodpowiedniejszym sposobem wyjścia z ewentualnych „tarapatów” może okazać się stworzenie kilku rotacyjnie działających zespołów (o ile li zebność pracowników na to pozwala), które nie będą się bezpośrednio spotykać. Tym sposobem uda się ograniczyć potencjalne rozprzestrzenianie się infekcji, co więcej taka metoda pozwoli na zwiększenie bezpieczeństwa pozostałej części kadry w sytuacji, gdy z powodu zachorowania jednej osoby cały współpracujący z nią zespół będzie objęty kwarantanną.

Papier przyjmie wszystko 😉

Szczególną uwagę trzeba zwrócić na dane dostępowe pozwalające na administrowanie systemami i bezpiecznie je zdeponować, np. fizycznie w postaci zabezpieczonej koperty przechowywanej w sejfie zarządu. Warto również sprawdzić, czy część pracowników posiada niezbędną wiedzę w zakresie działania najważniejszych systemów. Skutecznym sposobem jest też spisanie najistotniejszych wartości w postaci różnorodnej dokumentacji.

Co by milion razy sprzętu nie kupować

Sprzęt IT wykorzystywany do pracy może stać się celem masowych połączeń z siecią publiczną, co w konsekwencjach może to oznaczać zwiększoną częstotliwość występowania awarii, co więcej, nawet nieproszoną awarię. Co można zrobić w takiej sytuacji? – sprawdzić, czy w zapasach magazynowych można znaleźć jeszcze zastępcze urządzenia czy części zamienne, warto również zweryfikować, które z urządzeń są niezbędne dla funkcjonowania przedsiębiorstwa. Pozwoli to na opracowanie sprawnego planu działania w przypadku awarii któregoś z nich. Należy bowiem uwzględnić fakt, że w związku ze światową epidemią serwisy oraz łańcuchy dostaw mogą nie funkcjonować. Należy też przygotować się do prawdopodobnych awarii sprzętu służbowego powierzonego pracownikom, którzy mogą z niego korzystać także z miejsc znacznie oddalonych od siedziby firmy.

Inne zagrożenia
Warto też uwzględnić wzmożone występowanie dodatkowych problemów z którymi być może (oby nie) będzie dane zmierzyć się danemu biznesowi. Warto zwrócić dodatkową uwagę np. przeciążenie dostępu do sieci – może do doprowadzić do błędów podczas synchronizacji danych czy nawet utrudniać pracę zdalną. Ponadto, spadki napięcia i przeciążenie sieci energetycznej także mogą zacząć doskwierać, spowoduje to zagrożenie dla infrastruktury IT. W każdym z takich przypadków należy zabezpieczyć przede wszystkim zdrowie pracowników i serwisantów.

Studentka Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

e-mail: kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej

Badania lekarskie i szkolenia BHP w dobie koronawirusa

Kronawirus zawładną naszym życiem i sam bawi się świetnie, jednak nikomu poza nim nie jest do śmiechu. W szczególności przedsiębiorcom zatrudniającym pracowników. Główny Inspektor Pracy (GIP) musiał się jasno ustosunkować do zaistniałej sytuacji, zostały wydane więc regulacje odnośnie do obowiązku kierowania pracowników na profilaktyczne badania lekarskie oraz przeprowadzania szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy.

Wytyczne GIP zostały skierowane do wszystkich Okręgowych Inspektorów Pracy.

Badania lekarskie 

GIP zarekomendował zawieszenie obowiązku wykonywania okresowych badań lekarskich pracowników do czasu odwołania stanu epidemii. Niemniej jednak, wprowadzenie takiego ograniczenia nie obejmuje obowiązku pracodawcy do terminowego wystawiania skierowań na badania okresowe pracowników. Ponadto, na pracodawcy spoczywa obowiązek zobligowania pracowników do odbycia badań okresowych niezwłocznie po odwołaniu stanu epidemii.

Na uwagę zasługuje propozycja GIP, aby utrzymać zakaz dopuszczania do pracy pracowników niedysponujących orzeczeniem lekarskim o braku przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku. W konsekwencji niezmiennie niemożliwe pozostaje dopuszczenie pracownika do pracy bez poddania go wstępnym profilaktycznym badaniom lekarskim.

Szkolenia BHP i instruktaż stanowiskowy

W zakresie działalności pracodawcy powinno zostać umożliwienie mu przeprowadzenie obowiązkowych szkoleń pracowników w formie samokształcenia lub seminariów w trybie zdalnym. Propozycja GIP obejmuje przede wszystkim odbywanie szkoleń w formie wideo- lub telekonferencji. Pracodawca decydujący się na wprowadzenie takich rozwiązań powinien zapewnić pracownikom dostęp do materiałów niezbędnych do zapoznania się z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy obowiązującymi w danym zakładzie (np. poprzez rozesłanie materiałów drogą mailową). W przypadku odbycia szkoleń w formie zdalnej, niezwłocznie po odwołaniu stanu epidemii, wszyscy pracownicy odbywający szkolenie w takim trybie powinni zostać zobowiązani do odbycia egzaminu sprawdzającego zdobytą przez nich wiedzę i ich umiejętności.

Wskazanie ujęte powyżej przez GIP mają zastosowanie się zarówno do szkoleń wstępnych oraz szkoleń okresowych pracowników. W odniesieniu do szkoleń wstępnych ich wymiar wynosić miałby co najmniej 3 godziny lekcyjne, zaś w przypadku szkoleń okresowych – co najmniej 8 godzin lekcyjnych. GIP w dalszym ciągu opowiada się za stanowiskiem utrzymaniem obowiązku przeprowadzania instruktażu stanowiskowego przed dopuszczeniem do wykonywania przez pracownika pracy na danym stanowisku.

Studentka Prawa Uniwersytetu Opolskiego

Monika Mielnik

kancelaria@kasztajanikowska.pl

Czytaj więcej